Broniarz: W godzinach karcianych zapanowała wolnoamerykanka

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 września 2016, 17:30
szkoła
szkoła/ShutterStock
Pani minister Zalewska zniosła ich ewidencjonowanie, ale one same zostały. Jest luka w przepisach – zwraca uwagę Sławomir Broniarz, szef ZNP.
2656965-slawomir-broniarz-prezes-zwiazku.jpg
Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego wojtek górski

Pisali do nas nie tylko nauczyciele. Z prośbą o pomoc zwracały się też samorządy i dyrektorzy. Kilku z nich przyznało, że nauczyciele grożą im pozwem z powodu dodatkowych godzin, które im zlecili. To konsekwencja rozwiązań przyjętych w ubiegłym roku przez Sejm – minister Anna Zalewska chwali się, że zniosła godziny karciane, czyli obowiązkowe dwie godziny, które poza pensum nauczyciel musiał przeznaczyć na zadania zlecone przez dyrektora. W praktyce zniosła tylko ich ewidencjonowanie, a w przepisach znalazła się luka, która pozwala na to, by dyrektor zlecił nauczycielowi praktycznie dowolną liczbę godzin w ramach 40-godzinnego etatu.

Na brak precyzji w przepisach zwracaliśmy uwagę już w ubiegłym roku, nasze obawy potwierdziło później Biuro Analiz Sejmowych. Sądzę, że pani minister zrobiła to celowo, wiedząc, że to otwiera dyrektorom możliwość kreowania pensum. Jeśli jednak minister pozwoliła na wprowadzenie takich przepisów, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, powinna odejść ze stanowiska. To działanie na szkodę oświaty.

Aby tak dookreślić art. 42 Karty nauczyciela, by znalazło się tam ograniczenie liczby godzin, które może zlecić dyrektor. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że w okolicach Rybnika każda gmina ustala wymiar dodatkowych godzin inaczej – są takie, gdzie dyrektor zleca jedną, a są takie, gdzie cztery. A to nie koniec. Jedna nauczycielka z innej części Polski mówiła nam o 14 godzinach.

Są samorządowcy, którzy mówią dyrektorom, że ci mają do dyspozycji pełen czas między 18-godzinnym pensum a 40-godzinnym etatem. To są 22 godziny. Dostaliśmy nawet do biura oferty kilku firm, które chcą szkolić dyrektorów z wykorzystania pełnego czasu pracy nauczycieli. Bałagan jest problemem nawet dla lokalnych oddziałów związków zawodowych, które także różnie interpretują przepisy.

Skoro nie przeszły proponowane przez nas zapisy w Karcie nauczyciela, szukamy innych rozwiązań, stąd nasz list do minister Zalewskiej. Proponujemy na przykład korektę statutów szkół, w których można by zapisać jasno, ile godzin pracy może zlecić nauczycielowi dyrektor. Ważne jest dla nas, by MEN tworzyło czytelne i jednoznaczne przepisy oświatowe. Niestety także w poprzednich kadencjach były z tym poważne problemy.

>>> Czytaj też: Edukacja w służbie władzy. Oświata od zawsze była narzędziem ideologii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj