Forsal logo

Reprywatyzacyjny bubel prawny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 września 2016, 06:27
Reprywatyzacja, oszustwa
Reprywatyzacja, oszustwa/ShutterStock
Wchodząca w sobotę nowa ustawa będzie skuteczna tylko wobec słabych. Pozostanie bezużyteczna wobec silnych.

Mówiąc wprost: handlarze roszczeniami w ogóle nie odczują nowych restrykcji. Te uderzą jedynie w uczciwych spadkobierców.

Powód jest prozaiczny: ustawodawca w 2014 r. przyjął teoretycznie bardzo dobre rozwiązanie zapewniające prawo pierwokupu roszczeń dekretowych państwu. Zapomniał jednak o trzech słowach, przez co kluczowe przepisy małej ustawy reprywatyzacyjnej będą bezużyteczne.

– Prawo pierwokupu, które było jednym z elementów wyeliminowania patologii przy okazji handlu roszczeniami, okazuje się iluzoryczne, a ograniczenia z tym związane można będzie łatwo obejść – mówi adwokat Maciej Górski z Instytutu Badań nad Prawem Nieruchomości.

Jak? Chodzi o art. 111a znowelizowanej ustawy o gospodarce nieruchomościami. Jego początek stanowi, że Skarbowi Państwa lub miastu stołecznemu Warszawie przysługuje prawo pierwokupu w przypadku sprzedaży praw i roszczeń reprywatyzacyjnych. Rzecz w tym, że handlarze roszczeniami będą mogli zawierać ze swoimi kontrahentami inne rodzaje umów.
– Nietrudno je wskazać, to choćby umowy zamiany lub darowizny – wylicza Piotr Gołaszewski, prawnik w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. W stosunku do nich już żadne uprawnienia państwu przysługiwały nie będą.

Tym samym ci, którzy skupowali roszczenia po kilkadziesiąt lub kilkaset złotych, nadal będą mogli to robić. Teoretycznym utrudnieniem będzie to, że formalnie nie będą mogli zawrzeć umowy sprzedaży, lecz będzie to musiała być darowizna na ich rzecz lub transakcja zamiany. To jednak żaden kłopot.

– Odtrąbiona jako wielki sukces tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna, pomimo zapewnień Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie zapewni gwarancji nabycia roszczeń przez miasto przy okazji każdego przeniesienia – potwierdza mec. Maciej Górski. Platforma Obywatelska, która stała za przygotowaniem nowych przepisów, odpiera ataki.

– Ustawę przyjęliśmy w 2014 r. Odpowiadała więc na problemy znane w tamtym okresie. Dlatego tak ważne jest, aby Sejm ponad podziałami podjął pracę nad nowymi regulacjami – mówi DGP poseł PO Marcin Kierwiński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Anna Krzyżanowska
Anna Krzyżanowska
Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dwa lata współpracowała z wydawnictwem prawniczym Wolters Kluwer Polska, gdzie początkowo zajmowała się tematyką prawa budowlanego, a następnie była redaktorem w Vademecum Głównego Księgowego. W Dzienniku Gazecie Prawnej od 6 września 2011 r. Zainteresowania zawodowe: prawo cywilne, prawo budowlane połączone z procedurą administracyjną (szeroko rozumiany proces inwestycyjny), prawna ochrona dzieł sztuki.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKontrowersyjny przepis. Za samodzielną wycenę domu nawet 50 tys. zł kary »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj