Lekcja dla Polski. Czesi, Słowacy i Węgrzy skończyli reprywatyzację 20 lat temu [TYLKO NA FORSAL]

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
28 września 2016, 06:45
Liczba mieszkań komunalnych, które zwrócono właścicielom
Liczba mieszkań komunalnych, które zwrócono właścicielom /Media
Osoby opowiadające się za szybkim rozwiązaniem problemu reprywatyzacji w drodze ustawy, często wskazują na przykład Czech, Słowacji oraz Węgier. Te trzy kraje na dobre zamknęły już rozdział pod tytułem „restytucja mienia”.

Rozwiązania zastosowane w Czechach i na Słowacji były bardziej radykalne, podczas gdy Węgrzy wybrali kompromisowy wariant. Wydaje się, że każda z tych opcji jest znacznie lepsza od polskiej impotencji ustawodawczej. Dzięki stosunkowo sprawnemu rozwiązaniu problemu, od połowy lat 90 - tych restytucja mienia nie wzbudza już bardzo dużych kontrowersji wśród Czechów, Słowaków i Węgrów. Tymczasem w Polsce dopiero zaczynają ujawniać się skutki nieuregulowanego zwrotu majątków, który trwał ponad 20 lat.

W 1989 r. wszystkie kraje naszego regionu stanęły przed problemem zwrotu znacjonalizowanego mienia. Przypadek Polski był dość specyficzny, ponieważ w naszym kraju kolektywizacja rolnictwa spotkała się z dużym oporem społecznym. Stosunkowo niewielki odsetek gruntów zajętych przez państwowe gospodarstwa rolne, oznaczał mniejszy nacisk byłych właścicieli na powszechną reprywatyzację – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Zupełnie inna sytuacja panowała na terenie Czeskiej i Słowackiej Republiki Federacyjnej, czyli państwa powstałego po upadku Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. Warto pamiętać, że Komunistyczna Partia Czechosłowacji przeprowadziła szeroko zakrojoną nacjonalizację mienia. Wspomniany proces miał większą skalę w porównaniu z Węgrami i Polską. To właśnie pamięć o bezwzględnej nacjonalizacji majątków, niszczeniu drobnego rzemiosła oraz Operacji „Dunaj”, skutkowała nastrojami społecznymi, które na przełomie lat 80 - tych i 90 - tych określano jako najbardziej antykomunistyczne wśród wszystkich demoludów. W warunkach zupełnej marginalizacji politycznej postkomunistów oraz nacisku byłych właścicieli nieruchomości, rząd Czeskiej i Słowackiej Republiki Federacyjnej jesienią 1990 r. unieważnił część aktów nacjonalizacji z lat 1955 - 1961. Kolejne ważne decyzje podjęto w pierwszej połowie 1991 r. Wówczas federalny rząd zadecydował o:

  • wprowadzeniu zasady, zgodnie z którą zwrot w naturze miał być podstawowym wariantem, a odszkodowanie pieniężne tylko uzupełniającą opcją
  • objęciu reprywatyzacją wszystkich składników majątku, które zostały znacjonalizowane po 25 lutego 1948 roku
  • ustaleniu limitu rekompensaty zwracanej w gotówce (30 000 koron) i wypłacie większych odszkodowań w formie obligacji rządowych

Warto wspomnieć, że po Aksamitnym Rozwodzie (1 stycznia 1993 r.) nowopowstałe państwa (Czechy oraz Słowacja) realizowały politykę reprywatyzacyjną, którą ustalono jeszcze w ramach Czeskiej i Słowackiej Republiki Federacyjnej. Opór przed reprywatyzacją był zdecydowanie większy wśród Słowaków. Mimo tych trudności, rząd Mečiara kontynuował zwrot mienia na podobnych zasadach jak w Czechach.

Przyjęcie innego modelu reprywatyzacji przez Węgry, miało kilka ważnych przyczyn. Po pierwsze, kolektywne gospodarstwa rolne na Węgrzech radziły sobie lepiej, niż ich czechosłowackie i polskie odpowiedniki. W związku z tym, perspektywa pełnego zwrotu znacjonalizowanej ziemi i całkowitego rozpadu państwowych gospodarstw, budziła opór wśród części węgierskiego społeczeństwa. Po drugie, byli właściciele ziemscy nie mieli na Węgrzech takich wpływów politycznych, jak u północnego sąsiada. Po trzecie, Węgry cechowały się znacznie wyższym poziomem zadłużenia zagranicznego, niż Czeska i Słowacka Republika Federacyjna. Ta sytuacja wzmacniała obawy związane z obciążaniem państwa nowymi zobowiązaniami. Po czwarte, ekonomiczna i polityczna doktryna kadaryzmu (potocznie zwana „gulaszowym komunizmem”), przez dość długi czas cieszyła się poparciem Węgrów. Dlatego na początku lat 90 - tych, nastroje antykomunistyczne węgierskiego społeczeństwa nie były bardzo silne (w porównaniu z Polską i byłą Czechosłowacją).

>>> Czytaj też: Reprywatyzacja w służbie gospodarki. Ma pomóc w realizacji planu Morawieckiego

Wymienione czynniki w połączeniu ze stanowiskiem węgierskiego trybunału konstytucyjnego, zadecydowały o wprowadzeniu częściowej reprywatyzacji. Z takiego rozwiązania, mogły skorzystać również osoby mieszkające na stałe poza krajem. Każdy obywatel lub obcokrajowiec posiadający roszczenia związane z nacjonalizacją gruntu, w ciągu 90 dni musiał wypełnić odpowiedni wniosek. Osobom uprawnionym do rekompensaty, rozdano 800 000 specjalnych bonów, których nominał zwykle stanowił kilka procent wartości utraconego majątku. Dzięki tym papierom wartościowym, można było na przykład:

  • kupić nieruchomości sprzedawane przez państwo lub mienie prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych
  • uregulować zobowiązania związane z wynajmem państwowych mieszkań 
  • uzyskać kredyt bankowy (bony pełniły formę zabezpieczenia długu)
  • zakupić ziemię rolną z państwowego zasobu 
  • otrzymać dodatkową i regularnie wypłacaną rentę od państwa

Pomimo ograniczonych możliwości finansowych zadłużonego kraju, reprywatyzacja na Węgrzech skutkowała zmianą własności 2,1 miliona hektarów gruntu. Dodatkowo rozdzielono 3 miliony hektarów ziemi uprawnej, pomiędzy pracowników spółdzielni rolniczych.

Zgodnie z pierwotnymi założeniami, reprywatyzacja w Polsce miała przyjąć formę pośrednią w stosunku do modelu czeskiego/słowackiego oraz węgierskiego. Nadzieje na szybkie przyjęcie odpowiednich przepisów, rozwiały się po upadku rządu Hanny Suchockiej, a późniejszy brak woli politycznej doprowadził do obecnej sytuacji – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Warto wspomnieć, że w 2001 r. weto ówczesnego Prezydenta skutecznie zablokowało wprowadzenie ustawy reprywatyzacyjnej.

Brak szczegółowych i ogólnopolskich przepisów, nie oznaczał zupełnego zahamowania roszczeń reprywatyzacyjnych. Przez ostatnie 20 lat, część znacjonalizowanego mienia wróciła do pierwotnych właścicieli lub ich spadkobierców. Niestety trudno znaleźć dokładne dane na temat tych zwrotów. Dostępne są tylko niepełne informacje o zwróconych mieszkaniach komunalnych. Zgodnie z danymi GUS-u, w latach 1996 - 2001 i 2005 - 2013, samorządy zwróciły ponad 25 000 mieszkań komunalnych (patrz poniższa tabela). Aktualną wartość tych nieruchomości można bardzo ostrożnie szacować na 5 mld zł. Grunty przekazane w ramach „dzikiej reprywatyzacji”, prawdopodobnie są warte znacznie więcej.

Czeskie, słowackie i węgierskie doświadczenia reprywatyzacyjne stanowią bardzo cenny materiał do analizy dla rządu, który będzie chciał uregulować i uporządkować restytucję mienia w Polsce. Jeżeli odpowiednie regulacje nie powstaną w ciągu następnych 5 lat - 10 lat, to szanse na ich wprowadzenie drastycznie zmaleją. W obliczu spodziewanych problemów demograficznych i kłopotów systemu emerytalnego, kwestia reprywatyzacji może zostać definitywnie zamieniona pod polityczny dywan.

>>> Polecamy: Jaki jest stosunek Polaków do reprywatyzacji? To badanie nie pozostawia złudzeń

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: RynekPierwotny.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj