Ludzie Trumpa przekonują, że złagodził on stanowisko ws. imigrantów i muzułmanów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 listopada 2016, 20:10
Polityczni sojusznicy i doradcy Donalda Trumpa przekonują, że wbrew temu, co zapowiadał on w czasie kampanii wyborczej, nie planuje on masowych deportacji nielegalnych imigrantów ani zakazu wjazdu muzułmanów do USA.

W niedzielnym programie telewizji CNN „State of the Union” republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan sugerował, że prezydent elekt nie zamierza zrealizować swych obietnic z kampanii w sprawie nielegalnej imigracji.

„Powinniśmy ludzi uspokoić, nie na tym się skupiamy. Skupiamy się na zabezpieczeniu granic” - powiedział kongresmen. Zapytany, czy Kongres – zdominowany przez Republikanów – będzie uchwalać ustawy o masowych deportacjach nielegalnych imigrantów, dał do zrozumienia, że ani on, ani Trump, wcale tego nie popierają.

„Nie planujemy stworzenia aparatu koniecznego do wprowadzenia w życie deportacji. Donald Trump tego nie planuje” - oświadczył.

Jak się szacuje, w USA przebywa obecnie około 11 milionów nielegalnych imigrantów. Eksperci są zgodni, że deportacja tak wielkiej liczby jest nierealna. Pytany o to w wywiadach telewizyjnych Trump mówił, że skoncentruje się na imigrantach popełniających przestępstwa.

Były burmistrz Nowego Jorku, Rudy Giuliani, jeden z najbliższych doradców Trumpa, powiedział, że wcale nie planuje on zakazu wjazdu do USA obcokrajowcom według kryterium religijnego, a tylko zaostrzenie kontroli napływu imigrantów z niektórych krajów.

Po fali ataków terrorystycznych w Europie i USA Trump wezwał na jesieni, aby czasowo zakazać wjazdu do USA muzułmanom, co wywołało szok na świecie i chór krytyki. Giuliani przypomniał, że potem, jeszcze jako kandydat do Białego Domu, Trump stopniowo łagodził swoje stanowisko w tej kwestii.

„Skorygował je tak, że odnosiło się to do obywateli krajów, skąd wywodzi się najwięcej terrorystów. Te osoby będą skrupulatnie sprawdzane, nie chodzi o zakaz wjazdu” - powiedział Giuliani.

Wyjaśnił, że dotyczy to obywateli sześciu państw: Egiptu, Pakistanu, Jemen, Syrii, Iraku i Afganistanu, z którymi – jak dodał - „musimy być bardzo ostrożni”.

Największy problem, jego zdaniem, stanowią uchodźcy z Syrii, których – jak utrzymywał – trudno jest skutecznie sprawdzić. „Al-Bagdadi, przywódca tzw. Państwa Islamskiego (IS), powiedział przecież, że umieści swoich agentów wśród uchodźców. Bylibyśmy głupi, gdybyśmy pozwolili przyjechać tym ludziom do USA” - powiedział.

Trump konsekwentnie zapowiada, że nie wpuści do USA żadnych nowych uchodźców z Syrii, odwołując plan prezydenta Baracka Obamy, żeby przyjąć dodatkowo 110 tysięcy uchodźców.

Inny bliski współpracownik Trumpa, były republikański przewodniczący Izby Reprezentantów, Newt Gingrich, zapewniał w telewizji CBS w niedzielę, że prezydent elekt nie jest ani ksenofobem, ani rasistą.

„To kompletne bzdury” - powiedział Gingrich w programie telewizji CBS „Face the Nation” o głośnym artykule Davida Remnicka w „New Yorkerze” po wyborach, gdzie publicysta postawił Trumpowi takie zarzuty.

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj