Ukraińskie zaplecze płonie. Tylko tego nie widać
Röpcke wrócił w tym tygodniu z Ukrainy, gdzie rozmawiał z wieloma żołnierzami, w tym trzema pułkownikami Sił Zbrojnych Ukrainy. Po tej wizycie ocenia sytuację znacznie bardziej pesymistycznie niż jeszcze kilka tygodni temu.
"Ostrożny optymizm, który panował po stronie ukraińskiej na początku lata, w dużej mierze już wyparował. Jeszcze w czerwcu liczono, że nasilające się ukraińskie ataki na rosyjską logistykę na okupowanych terenach oraz daleko w głębi Rosji pozwolą trwale osłabić armię inwazyjną i zatrzymać jej ofensywę. Jak dotąd te nadzieje się nie spełniły" – napisał Röpcke.
Wyjątkowo wysokie straty rosyjskiej armii również nie doprowadziły do przełomu na froncie. Rosjanie zwolnili, ale nadal posuwają się naprzód. Jednocześnie coraz intensywniej atakują pozycje Ukraińców i ich zaplecze, wykorzystując znacznie więcej dronów kamikadze, bomb szybujących i broni dalekiego zasięgu niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie odbijają się szerokim echem w zachodnich mediach, zwłaszcza że przyczyniają się do problemów z dostępnością paliw w Rosji. Znacznie mniej uwagi poświęca się jednak temu, co Rosjanie robią na ukraińskim zapleczu. Moskwa systematycznie niszczy położone przy najważniejszych szlakach zaopatrzeniowych centra logistyczne, mosty i stacje benzynowe.
"Rosja atakuje obecnie centra logistyczne na skalę porównywalną z ukraińskimi uderzeniami na podobne obiekty na terytorium Rosji, dysponuje jednak znacznie większą siłą ognia. Wiele takich obiektów znajduje się przy najważniejszych drogach. Podczas naszej podróży mijaliśmy liczne punkty logistyczne zniszczone zaledwie kilka godzin lub dni wcześniej" – napisał niemiecki dziennikarz.
"Ukraina podczas takich ataków wykorzystuje przede wszystkim broń precyzyjną. Rosja często sięga natomiast po pociski balistyczne lub całe roje Shahedów. W rezultacie zniszczenia wokół właściwych celów są znacznie większe, podobnie jak liczba ofiar" – dodał.
Oficerowie widzą dwa scenariusze wojny
W rozmowach z Röpckem ukraińscy wojskowi przedstawili dwie różne oceny dalszego przebiegu wojny. Bardziej optymistyczna zakłada, że utrzymanie zachodniej pomocy pozwoli z czasem wykorzystać przewagę gospodarczą i przemysłową państw wspierających Kijów nad Rosją.
"Podzielam tę ocenę tylko częściowo. Rosja nadal otrzymuje znaczne wsparcie wojskowe i przemysłowe ze strony Chin, Korei Północnej oraz Iranu. Z ukraińskiego punktu widzenia sprawia to, że prowadzenie długotrwałej wojny na wyniszczenie jest niezwykle trudne" – ocenił Röpcke.
Znacznie bardziej pesymistycznie sytuację widzi jeden z ukraińskich oficerów. Jego zdaniem Rosję trzeba doprowadzić do wewnętrznego kryzysu politycznego szybciej, niż jej armia osiągnie swoje cele operacyjne. To Rosjanie nadal mają inicjatywę na froncie, szczególnie w rejonie Kramatorska i Słowiańska.
Ukraińskie ataki w głębi Rosji mają więc zmusić Kreml do rezygnacji z celów wojennych, zanim rosyjska armia zdoła zrealizować je militarnie. Najlepszym dla Ukrainy scenariuszem byłoby odsunięcie Putina od władzy przez ludzi z jego otoczenia.
– Czy kiedykolwiek tak się stanie? Dowiemy się dopiero w dniu, w którym do tego dojdzie – uważa cytowany oficer SZU.
Rosja szykuje się do mobilizacji
Na razie nie widać oznak zbliżającego się kryzysu politycznego w Rosji. Notowania Putina spadły wprawdzie do jednego z najniższych poziomów od początku pełnoskalowej inwazji, ale Kreml równocześnie podejmuje działania, które mogą ułatwić zwiększenie liczebności armii.
Putin podpisał niedawno ustawę dającą resortowi obrony i dowódcom jednostek szerszy dostęp do państwowych baz danych obywateli. Rosyjskie komendy uzupełnień wzywają również ludzi do aktualizacji danych. Według części europejskich służb mogą to być przygotowania do nowej mobilizacji po wrześniowych wyborach do Dumy Państwowej.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
