Forsal logo

Drony demolują logistykę, ale nie zatrzymują rosyjskiej armii. Żołnierze Ukrainy wciąż czekają na przełom

Płonąca ciężarówka trafiona przez drona
Drony demolują logistykę, ale nie zatrzymują rosyjskiej armii. Żołnierze Ukrainy wciąż czekają na przełom/X.com
Liczba ukraińskich ataków dronowych na rosyjskie zaplecze wzrosła w tym roku nawet 44-krotnie, a do jednostek trafiają tysiące nowych dronów średniego zasięgu. Coraz częściej słychać opinie, że Kijów odzyskuje inicjatywę. Dowódcy z pierwszej linii studzą jednak ten optymizm. – Nie wiem, gdzie mielibyśmy przejąć inicjatywę. To raczej fala medialnego entuzjazmu – mówi oficer jednego z ukraińskich korpusów walczących w Donbasie.

Hornety masowo trafiają na front. Wciąż nie widać przełamania

Dziennikarka Olga Kyrylenko z "Ukraińskiej Prawdy" opisuje, jak w ostatnich miesiącach zmieniła się sytuacja na froncie po pojawieniu się nowej generacji dronów średniego zasięgu, takich jak amerykańskie Hornety. Jej rozmówcy nie mają wątpliwości, że Ukraina zyskała zupełnie nowe możliwości rażenia rosyjskiego zaplecza. Jednocześnie podkreślają, że sukcesy bezzałogowców nie przełożyły się jeszcze na przełamanie sytuacji na froncie.

Jeszcze do niedawna uderzenia na cele oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od linii walk pozostawały domeną wywiadu wojskowego GUR, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz wyspecjalizowanych jednostek bezzałogowych. Dziś broń tej klasy trafia również do zwykłych korpusów i brygad walczących na pierwszej linii, co pozwala atakować rosyjskie magazyny, składy paliwa i trasy zaopatrzenia znacznie głębiej niż wcześniej.

Jednym z symboli tej zmiany są amerykańskie drony Hornet, opracowane przez firmę Swift Beat należącą do byłego prezesa Google Erica Schmidta. Według rozmówców "Ukraińskiej Prawdy" bezzałogowce mogą razić cele oddalone nawet o 100–150 km od linii frontu. Oznacza to możliwość systematycznego atakowania nie tylko stanowisk dowodzenia, ale przede wszystkim dróg, którymi Rosjanie transportują paliwo, amunicję i posiłki.

Rosyjska logistyka pod ogromną presją

Skalę zmian pokazują dane ukraińskiego Ministerstwa Obrony. Od początku 2026 r. liczba skutecznych uderzeń na cele oddalone o ponad 20 km wzrosła niemal 13-krotnie, a na dystansie przekraczającym 50 km aż 44-krotnie.

Do końca roku Ukraina planuje kupić ponad 100 tys. dronów średniego zasięgu, a wraz z zakupami finansowanymi przez zagranicznych partnerów ich liczba ma przekroczyć 200 tys. egzemplarzy.

Ich zadanie różni się od spektakularnych nalotów na rafinerie czy lotniska. Zdecydowana większość ma systematycznie niszczyć ciężarówki, cysterny, magazyny i punkty przeładunkowe. W praktyce oznacza to próbę stopniowego paraliżowania rosyjskiej logistyki, od której zależy utrzymanie ofensywy.

Zdaniem dziennikarki "UP" właśnie ta zmiana może okazać się jednym z najważniejszych czynników wpływających na przebieg wojny. Rosyjskie zaplecze logistyczne znajduje się pod znacznie większą presją niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Zmiana? Rosjanie nacierają nieprzerwanie

Mimo rosnącej liczby uderzeń dowódcy walczący na pierwszej linii nie podzielają optymizmu widocznego w części mediów.

– Nie wiem, gdzie mielibyśmy przejąć inicjatywę. To raczej fala medialnego entuzjazmu, która za jakiś czas minie. Na kierunku słowiańskim Rosjanie nacierają nieprzerwanie od upadku Siwerska. Pod Konstantynówką walczą skrajnie wyczerpane brygady – mówi oficer jednego z korpusów walczących w obwodzie donieckim.

Podobnie sytuację ocenia wojskowy walczący na kierunku hulajpolskim w obwodzie zaporoskim. Jego zdaniem także tam trudno mówić o przejęciu inicjatywy, zwłaszcza że Rosja skierowała na ten odcinek świeże siły.

Rozmówcy "Ukraińskiej Prawdy" podkreślają jednak, że uderzenia na logistykę przynoszą efekty z opóźnieniem. Zniszczenie magazynów, składów paliwa czy transportów amunicji nie zatrzymuje rosyjskiego natarcia następnego dnia, lecz stopniowo ogranicza możliwości przeciwnika.

Czy Ukraina wykorzysta przewagę? Wskazali przeszkody

Mimo sceptycznych ocen sytuacji na froncie rozmówcy "Ukraińskiej Prawdy" uważają, że Ukraina znalazła sposób na zadawanie Rosji wyjątkowo dotkliwych strat. Ich zdaniem masowe uderzenia dronów średniego zasięgu mogą wyraźnie osłabić rosyjską logistykę, ale ich wpływ na działania lądowe będzie widoczny dopiero za około trzy–cztery miesiące. Dopiero wtedy powinny stać się widoczne skutki systematycznego niszczenia magazynów, ciężarówek, składów paliwa i tras zaopatrzeniowych.

Problem polega jednak na tym, że Ukraina może nie wykorzystać tej przewagi. Rozmówcy Kyrylenko wskazują przede wszystkim na biurokrację oraz zbyt wolne tempo wdrażania nowych systemów uzbrojenia i nowych sposobów ich wykorzystania na froncie. Chodzi nie o brak samych dronów, lecz o tempo ich zakupów, produkcji, przekazywania do jednostek oraz opracowywania nowych metod walki. Według wojskowych decyzje, które powinny zapadać w ciągu kilku tygodni, często zajmują wiele miesięcy. W tym czasie Rosja może dostosować swoją logistykę i opracować kolejne metody obrony przed ukraińskimi bezzałogowcami.

To właśnie dlatego autorka artykułu wskazuje, że najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe. Ukraina po raz pierwszy od dawna uzyskała możliwość systematycznego uderzania w rosyjskie zaplecze, ale o powodzeniu tej strategii zdecyduje nie tylko liczba dronów, lecz także szybkość, z jaką ukraińska armia zdoła wprowadzić nowe rozwiązania do jednostek walczących na froncie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDrony demolują logistykę, ale nie zatrzymują rosyjskiej armii. Żołnierze Ukrainy wciąż czekają na przełom »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj