Su-35 zestrzelony
Su-35 został zestrzelony w okolicach miejscowości Mistky w okupowanym obwodzie ługańskim, około 41 km za linią frontu. W sieci szybko pojawiło się nagranie niskiej jakości pokazujące zestrzelenie i wrak.
Według bloga Oryx był to dopiero ósmy Su-35 utracony przez Rosję od początku pełnoskalowej inwazji.
Przynętą miał być F-16
Według rosyjskich źródeł zestrzelenie myśliwca Su-35 było efektem starannie przygotowanej operacji, w której Ukraińcy mieli połączyć możliwości myśliwców F-16 i systemu przeciwlotniczego Patriot. Taką wersję wydarzeń przedstawił wojskowy kanał na Telegramie "Raport Wojewody" (niemal 170 tys. obserwujących), powiązany z rosyjskimi siłami powietrznymi.
Według tej relacji jeden z ukraińskich F-16 wykonywał lot na małej wysokości, imitując samolot przygotowujący się do ataku bombami szybującymi. Rosyjskie lotnictwo regularnie wysyła myśliwce do przechwytywania takich maszyn, dlatego manewr miał sprowokować reakcję. W tym samym czasie dwa kolejne F-16 pozostawały wyżej, osłaniając maszynę i będąc gotowymi do odpalenia pocisków AIM-120 AMRAAM przeciwko rosyjskiemu myśliwcowi.
Kluczową rolę miał jednak odegrać system Patriot. Jak twierdzi kanał "Raport Wojewody", ukraińska bateria została przesunięta stosunkowo blisko linii frontu, około 60 km od strefy walk. Dzięki radarom AN/MPQ-53 lub AN/MPQ-65, których zasięg jest znacznie większy niż radarów pokładowych F-16, możliwe było wcześniejsze wykrycie rosyjskiego Su-35 oraz przekazanie danych o celu ukraińskim pilotom. W praktyce oznaczało to, że F-16 mogły przygotować się do starcia jeszcze zanim rosyjski pilot znalazł się w korzystnej pozycji do odpalenia własnych pocisków R-77.
Rosyjskie źródła nie są zgodne co do tego, co ostatecznie zestrzeliło Su-35. Jedna z hipotez zakłada, że myśliwiec został trafiony pociskiem AIM-120 wystrzelonym z F-16, korzystającego z danych przekazanych przez radar Patriota. Drugi scenariusz mówi, że to sama bateria Patriot odpaliła rakietę, wykorzystując fakt, że rosyjski pilot był skoncentrowany na walce z trzema ukraińskimi myśliwcami. W obu przypadkach decydujące znaczenie miała ścisła współpraca lotnictwa i obrony przeciwlotniczej.
Opisany przez kanał "Raport Wojewody" sposób działania wpisuje się w koncepcję tzw. zintegrowanej obrony powietrznej, w której dane z różnych sensorów są łączone w jeden obraz sytuacji. Pozwala to wykorzystać mocne strony obu systemów. Patriot dysponuje radarami o znacznie większym zasięgu niż F-16, natomiast myśliwce są bardziej mobilne i mogą prowadzić działania ofensywne. Współdziałanie tych elementów utrudnia przeciwnikowi ocenę zagrożenia i zwiększa szanse na skuteczne przeprowadzenie zasadzki.
Warto jednak podkreślić, że opis wydarzeń pochodzi przede wszystkim z nieoficjalnych rosyjskich kanałów i nie został niezależnie potwierdzony przez stronę ukraińską ani zachodnie źródła.
Su-35 - rosyjski "Super Flanker"
Wprowadzony do służby w 2014 r. Su-35 to najnowocześniejszy seryjnie produkowany myśliwiec rosyjskiego lotnictwa, nie licząc nielicznych Su-57. Jest rozwinięciem konstrukcji Su-27, wyposażonym w silniki z wektorowaniem ciągu, które zapewniają wyjątkową manewrowość, zwłaszcza przy niskich prędkościach.
Jedną z najmocniejszych stron Su-35 są systemy wykrywania celów. Według rosyjskich danych radar maszyny może wykrywać przeciwnika z odległości ponad 300 km, a dodatkowo samolot dysponuje systemem wykrywania w podczerwieni, który pozwala śledzić inne maszyny bez włączania radaru. Dzięki temu Su-35 od lat uchodzi za jeden z najgroźniejszych myśliwców w rosyjskim lotnictwie.
Maszyna dysponuje 12 węzłami uzbrojenia o łącznym udźwigu do ośmiu ton. Może przenosić m.in. pociski powietrze-powietrze R-73, R-77 oraz dalekiego zasięgu R-37M, a także szeroką gamę bomb niekierowanych FAB i kierowanych KAB do zwalczania celów naziemnych. Dzięki temu Su-35 pozostaje jednym z najgroźniejszych rosyjskich samolotów bojowych wykorzystywanych w wojnie z Ukrainą.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

