Opinia Trumpa na temat polityki handlowej, zwłaszcza układu NAFTA, może mieć duże znaczenie dla firm które prowadzą działalność w USA, Meksyku i Kanadzie.

Przyszły prezydent USA w wielu swoich wystąpieniach krytykował układ handlowy pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem. Opisywał go jako najgorszy traktat w historii i obwiniał go za utratę miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych. Trump potępił też politykę koncernu Ford, który przenosi część swoich zakładów do Meksyku, aby obniżyć koszty. Wezwał też to nałożenia 35 proc. cła na produkty firm, które wykonują podobne ruchy jak Ford. Od 2010 roku aż dziesięć globalnych koncernów motoryzacyjnych, w tym, Ford, Fiat i General Motors, ogłosiło, że chce zainwestować w Meksyku.

Fiat generuje lwią część zysków w Ameryce Północne. Około 17 proc. wszystkich pojazdów powstaje w Meksyku i prawie wszystkie są sprzedawane w USA i Kanadzie. Koncern poniesie ogromne straty, jeśli zostanie uchwalone prawo o 35 proc. cle na towary.

Marchionne ostrzegał już w czerwcu, że zwycięstwo Trumpa może wpłynąć na zdolności produkcyjne w Ameryce Północnej, w zależności od dalszego losu NAFTY i wprowadzenia protekcjonistycznego prawa. Prezes Fiata podkreślił jednak, że nie rozmawiał z samym Trumpem, ale będzie współpracować z nową administracją w Waszyngtonie.

Reklama

Ale zapowiadana polityka Trumpa to nie tylko zagrożenia, ale i szanse dla branży motoryzacyjnej. Poluzowanie polityki ochrony środowiska, tak lansowanej przez administrację Obamy, sprawia że maleją szanse na restrykcyjne przepisy dotyczące emisji spalin. Co sprawia, że oddala się masowa perspektywa silników elektrycznych i może odwrócić się trend zmniejszania pojemności silników spalinowych. Czyli zmiany korzystne dla producentów silników konwencjonalnych są możliwe.