Piotr Glen, dyrektor Centrum Zrównoważonego Rozwoju Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, prowadzący dyskusję „W drodze do bezpieczeństwa energetycznego: od tradycji do innowacji w wykorzystaniu źródeł energii” na początku zarysował sytuację geopolityczną i gospodarczą Polski. Nie pozostawił przy tym wątpliwości, że bezpieczeństwo energetyczne to dziś absolutny synonim bezpieczeństwa narodowego, wiodącego wątku tegorocznego Welconomy. Piotr Glen pytał uczestników, na jakie źródła energii Polska powinno postawić, aby przetrwać najbliższe dekady. Poddał również pod zastanowienie czy dynamiczny rozwój OZE i technologii magazynowania w oparciu o źródła wewnętrzne, jest elementem budowania bezpieczeństwa. Jak powinna wyglądać proporcja pomiędzy źródłami tradycyjnymi a odnawialnymi w polskim miksie energetycznym w perspektywie 10-15 lat?
Rozwój OZE i konwencjonalna podstawa
Dr Daniel Kiewra, główny ekspert ds. klimatu i energii w Forum Odpowiedzialnego Biznesu wskazał na bolączki obecnego systemu. Zaznaczył, że sam rozwój źródeł odnawialnych nie wystarczy bez potężnych inwestycji w sieci przesyłowe.
– W 2023 roku 1,5 terawatogodziny z OZE poszło w piach, bo nie było przyjęte przez system z uwagi na ograniczenia tego systemu i jego konstrukcję – zaznaczył, dodając, że z punktu widzenia bezpieczeństwa pewnym balastem jest fakt, iż zarówno gaz, jak i technologia jądrowa, czy nawet uran, oznaczają konieczność polegania na imporcie.
– Dlatego węgiel powinien zostać jako element bilansujący system energetyczny w dłuższej perspektywie – stwierdził.
Dr Robert Perkowski, ekspert branży FMCG, były wiceprezes PGNiG i członek zarządu ORLEN S.A. powiedział, że bezpieczeństwo może zapewnić tylko i wyłącznie system oparty na konwencjonalnych źródłach. Wskazał, że w zimowe wieczory nierzadko 100 proc. polskiej energii pochodzi z węgla i gazu. Skrytykował przy okazji naiwność w postrzeganiu obecnych technologii magazynowania, podając przykład największego bateryjnego magazynu w Kalifornii (ok. 3 TWh), który przy szczytowym zapotrzebowaniu Warszawy, szacowanym w sytuacjach krytycznych na 1,5 TWh na godzinę, wystarczyłby zaledwie na dwie godziny pracy stolicy. Podkreślił też, że prawdziwym gwarantem stabilności jest niezależność od dostawców zewnętrznych.To jednak wiąże się z trudnościami i ogromnymi kosztami budowy własnych magazynów gazu w Polsce.
Dr hab. Robert Gwiazdowski, prof. Uczelni Łazarskiego, ekspert w Centrum im. Adama Smitha, przypomniał z kolei klasyczną definicję bezpieczeństwa energetycznego jako zapewnienia dostaw „po uzasadnionej ekonomicznie cenie”. Zwrócił uwagę, że ze względu na niestabilność OZE (uzależnienie od wiatru i słońca) oraz koszty systemu ETS, nadzieją dla gospodarki w perspektywie kilkunastu lat są przede wszystkim inwestycje w reaktory wysokotemperaturowe SMR oraz wielkoskalową energetykę jądrową.
Do transformacji energetycznej niezbędny jest kapitał
Piotr Glen zwrócił podczas dyskusji uwagę, że każda strategia wymaga kapitału, dlatego ogromną rolę w budowaniu bezpieczeństwa odgrywa sektor finansowy. Wspomniał też o roli Banku Gospodarstwa Krajowego w całym procesie. Joanna Nowak z BGK podkreśliła, że bank podchodzi do transformacji bardzo poważnie, dysponując gigantycznymi środkami, w tym ok. 90 mld zł z KPO przeznaczonymi właśnie na ten cel.
– Wspieramy inwestycje, które niwelują przede wszystkim ryzyko luki wytwórczej, stabilizują rynek, a w efekcie też obniżają koszty energii dla odbiorców – wyliczała, dodając, że BGK podpisał już umowy na 75 mld zł, m.in. na rozwój morskich farm wiatrowych.
BGK wspiera też zieloną transformację, a także finansuje rozwój infrastruktury gazowej, czego przykładem jest pożyczka na kwotę 2,2 mld zł udzielona na budowę sieci przesyłowej (część lądowa Programu FSRU, ok. 250 km łączące Gdańsk i Gustorzyn).
Odnosząc się do energetyki jądrowej, Joanna Nowak zaznaczyła, że budowa elektrowni jądrowej w Polsce jest projektem o ogromnym potencjale rozwojowym.
Społeczne koszty transformacji
W ostatniej części panelu Piotr Glen zwrócił uwagę na ludzki wymiar zmian. Na to, jak prowadzić zieloną transformację w sposób zrównoważony, by nie osłabiać z jednej strony konkurencyjności polskiej gospodarki, a z drugiej, żeby była akceptowana społecznie.
Daniel Kiewra zauważył, że brakuje Polsce żelaznej konsekwencji, bo strategie zmieniają się wraz z wiatrem politycznym. Przywołał też badania, z których wynika, że sami górnicy nierzadko nie chcą pracować w kopalni, szukają przyszłości w budowlance, motoryzacji lub energetyce konwencjonalnej.
Jak wynikało z dyskusji, kwestie społeczne wciąż pozostają wyzwaniami w procesie transformacji energetycznej Polski.