W trakcie panelu „Buy Poland. Zamówienia publiczne jako narzędzie wzmacniania gospodarki krajowej” rozmawiano o tym, jak wspierać rodzime łańcuchy wartości bez naruszania unijnych reguł konkurencji.
Przykład Play: inwestycje i wpływy do budżetu
Michał Ziółkowski, dyrektor ds. technologii i członek zarządu Play (P4) przedstawił koncepcję patriotyzmu gospodarczego, postulując rewizję kryteriów oceny wykonawców.
– Definicja polskości w zamówieniach publicznych zdecydowanie powinna zostać uelastyczniona. Musimy zwracać uwagę, aby nie korelowała ona jedynie z pochodzeniem kapitału – powiedział.
Podkreślił, że wzorcem może być Kodeks Dobrych Praktyk dla spółek Skarbu Państwa. Uwzględnia on nie tylko kapitał, ale też inne kluczowe parametry jak miejsce faktycznego prowadzenia działalności, zatrudnianie pracowników oraz rzetelne odprowadzanie podatków i finansowanie celów społecznych.
Jak mówił Michał Ziółkowski, takie ujęcie wpisuje się w społeczną odpowiedzialność biznesu.
– Fakt, że dziś inwestujemy w Polsce miliardy złotych, daje impuls gospodarce. Dzięki infrastrukturze rozwijają się usługi i życie społeczno-gospodarcze, budując trwałą wartość dla kraju i obywateli – wskazywał.
Zaznaczył, że choć operator wchodzi w skład europejskiej Grupy iliad, jego działalność zamyka się w granicach Polski. Play działa jako polski przedsiębiorca, w kraju zatrudnia kadrę, inwestuje i zasila państwową kasę. Michał Ziółkowski poparł to danymi finansowymi, wskazując, że ocena „krajowości” podmiotu musi obejmować rzetelność w płaceniu VAT oraz podatku CIT.
– Jesteśmy największym płatnikiem podatku CIT wśród operatorów telekomunikacyjnych – wskazał, dodając, że w latach 2022-2025 spółka odprowadziła do budżetu ponad 2,75 mld zł z tytułu CIT oraz 3,1 mld zł z VAT. Kolejną pozycją są opłaty za częstotliwości radiowe.
– Częstotliwości są powietrzem, którym sieć telefonii komórkowej oddycha. Tylko w tych czterech latach wydatkowaliśmy na nie 1,87 mld zł. Te pieniądze trafiają bezpośrednio do budżetu – wyliczał.
Przedstawiciel Play apelował, by zamawiający analizowali, gdzie wartość faktycznie powstaje, gdzie ląduje i kto z niej korzysta. Telekomunikacja to infrastruktura o charakterze krytycznym, generująca silny efekt mnożnikowy w innych sektorach. Play zarządza największą siecią mobilną w kraju, dysponuje 13,5 tys. stacji bazowych i stawia rocznie kilkaset kolejnych obiektów.
– Każdego roku w infrastrukturę mobilną inwestujemy od 700 do 950 mln zł. Znaczna część tych środków zmierza do małych, lokalnych firm, często rodzinnych – opowiadał Michał Ziółkowski.
Wiele firm, które urosły u boku operatora, świadczą dziś usługi także za granicą, m.in. w Niemczech i krajach bałtyckich.
Michał Ziółkowski zaapelował też o takie zmiany w przetargach, aby uwzględniona została długa perspektywa, pozwalającą firmom rozwijać się i budować potrzebne kompetencje. W związku z tym, kryteria wyboru nie powinny opierać się tylko na cenie zakupu, ale na całościowym koszcie użytkowania w pełnym okresie życia produktu czy usługi (TCO).
– Nie zawsze to, co najtańsze, jest najlepsze w szerokim ujęciu. Należy promować innowacyjność i kreatywność, co pozwoli przedsiębiorcom inwestować długoterminowo – powiedział.
Niektóre drogi są już otwarte
Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, wskazywała w dyskusji, że problemem nie są przepisy, lecz ich wykorzystanie. Z 600 mld zł zakupów publicznych reżimowi Pzp podlega ok. 350 mld zł. Pozostała część to zakupy spółek Skarbu Państwa oraz zamówienia wyłączone spod ustawy, gdzie pole do preferowania krajowych dostawców jest znacznie szersze. W samym Pzp prawo unijne wyklucza bezpośrednie preferencje narodowe, dlatego wspieranie komponentu krajowego (local content) musi polegać na eliminowaniu barier wejścia dla rodzimych firm. Drogowskazem ma być nowa Polityka Zakupowa Państwa.
Poseł Arkadiusz Sikora, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju, ocenił, że z puli zamówień zbyt mało trafia do rodzimych MŚP. Skrytykował przy tym zamawiających, którzy wybierają najprostszą ścieżkę – dominujące kryterium ceny (o wadze do 60 proc.), by uniknąć uwag kontrolerów. Zapowiedział gotowość Sejmu do zmian na wzór Francji i Niemiec: obniżenia wagi ceny do 40 proc., dzielenia zamówień na części oraz wprowadzania kryteriów społecznych i środowiskowych.
O prawno-rynkowych realiach mówił Daniel Mańkowski, wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Podkreślił, że sam przetarg to finał procesu, kluczowe jest wcześniejsze budowanie potencjału przedsiębiorstw. Przestrzegał przed sztucznymi barierami wejścia, które eliminują polskie podmioty.
– Wystarczy podzielić zamówienie na etapy, by dać szansę rodzimym firmom dysponującym świetną kadrą i technologią – puentował.
PO
