Spór o kredyty frankowe, czyli dlaczego prawnicy muszą zacząć rozumieć ekonomię [POLEMIKA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 sierpnia 2020, 01:03
Przy rozliczeniach kredytów frankowych wywody prawnicze nie zastąpią zasad ekonomii

Pani Profesor Ewa Łętowska przygotowała dla działającego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich Forum Konsumenckiego opracowanie pt. „Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych – da mihi factum dabo tibi ius”. Jest to wyśmienita analiza problemów prawnych. Niestety ma ona jedną wadę – tę samą, co większość komentarzy do różnych aktów prawnych. Kończy się tam, gdzie zaczyna się rzeczywisty problem. Pani Profesor stawia tezę, że „rozliczenie skutków unieważnionej umowy następuje na podstawie condictio causa finita, której konsekwencją jest restytucja (podkreślenie moje) stanu sprzed zawarcia umowy (wzajemny zwrot świadczeń: kwoty kredytu – sumy spłaconych rat)”. I tu właśnie zaczyna się problem. Troszeczkę więcej napisała Pani Profesor w dodatku „Prawnik” (DGP nr 145/2020), więc i ja spróbuję napisać troszkę więcej – zainspirowany przez Panią Profesor jej innym świetnym artykułem umieszczonym na tych łamach, w którym zadedykowała prawnikom wiersz „Mieszkańcy” Juliana Tuwima: „I oto idą, zapięci szczelnie, Patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc – widzą wszystko oddzielnie”. No właśnie. Dobrze byłoby spojrzeć na prawo z punktu widzenia ekonomii, której prawnicy boją się jak diabeł święconej wody, bo to jakieś funkcje, równania... Nie po to szliśmy na prawo, żeby się matematyki uczyć, nieprawdaż? Gdy jednak chcemy faktów (da mihi factum), to je poznajmy. Te ekonomiczne.

Sytuacja nieprzewidziana

Mamy w kodeksie cywilnym art. 3571, który został do niego dodany w 1990 r.: „Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę, sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym” (klauzula rebus sic stantibus, czyli „skoro sprawy przybrały taki obrót”).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj