Złośliwcy zaczęli rozważać, czy zmiana pracodawcy dla byłego wiceszefa kancelarii Andrzeja Dudy to awans czy przechowalnia, bo funkcja doradcy prezesa NBP jest honorowa – szef banku nie potrzebuje żadnych rad. Niemniej ten ruch skłania do pewnej refleksji: na ile takie transfery osób, które z zarządzaniem gospodarką miały luźny związek, za to mocny z innymi organami władzy państwowej, są wskazane z punktu widzenia zagwarantowanej w konstytucji niezależności banku centralnego. Czy są dobre, czy złe w sytuacji, w jakiej znajduje się polska gospodarka. No i czy dzisiejsza polityka kadrowa jest jakimś wyjątkiem w historii NBP.
Prezydencki minister, jak sam mówi, idzie doradzać prezesowi w kwestiach legislacyjnych i prawnych. Więc pierwsze złośliwości, jakie pojawiły się wobec tego transferu, że oto wiceszef kancelarii głowy państwa i prawnik będzie doradzał prezesowi NBP w kwestiach stóp procentowych...
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".
