Polska ogłosiła niedawno plan budowy energetycznego czempiona w wyniku połączenia petrochemicznego giganta PKN Orlen z gazową grupą PGNiG. Wkrótce jednak może się okazać, że rosnąca niechęć Europy do inwestowania w firmy zajmujące się paliwami kopalnymi i zwiększenie udziału ropy i gazu w energetycznym miksie niekoniecznie ułatwi zdobywanie finansowania na zielone inwestycje.

„Dużemu podmiotowi może być trudniej, a nie łatwiej, pozyskać środki na finansowanie zielonej transformacji” – komentuje analityk Bloomberg Intelligence Elchin Mammadov. „Jestem bardzo sceptyczny wobec tego planu konsolidacji” – dodaje.

Wykorzystanie poszczególnych źródeł energii w poszczególnych latach. Kolor pomarańczowy – ropa naftowa, kolor szary – gaz, kolor niebieskie – odnawialne źródła energii, kolor czerwony – inne. Źródło: Prezentacja Orlen na podstawie danych MAE / Bloomberg

Nawet jeśli finansowanie przemysłu naftowego i gazowego opłaca się instytucjom finansowym, to trend się zmienia. Większość europejskich banków wycofała się już z finansowania projektów węglowych. Europejski Bank Inwestycyjny poszedł dalej i zakończył finansowanie wszystkich projektów związanych z paliwami kopalnymi, rozszerzając swój wcześniejszy zakaz także na projekty związane z ropą naftową i gazem.

Reklama

Kontrolowany przez państwo Orlen przyznaje, że dla firmy zajmującej się ropą i gazem to może być ostatni moment na uzyskanie finansowania zielonych projektów.

„Kto powinien odpowiadać za transformację energetyczną w Polsce? Pokażcie mi taką firmę, która mogłaby podjąć się dziś takiego zadania” – mówił w ubiegłym tygodniu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. „Jeśli Polska ma inwestować w niskoemisyjne źródła energii, musimy stworzyć europejskiego czempiona” – dodał.

Wykorzystanie poszczególnych źródeł energii w różnych spółkach w Polsce. Na pomarańczowo – węgiel, na szaro – gaz, na niebiesko – odnawialne źródła energii / Bloomberg

Wciąż nie jest jasne, jak Orlen sfinansuje zakup PGNiG – spółki wartej prawie 8 mld dol. Koncern petrochemiczny kupił już w tym roku państwową Energię oraz dopiero co uzyskał zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie polskiego konkurenta – Grupy Lotos.

Zielone inwestycje są przeważnie finansowanie w 70-80 proc. z kredytów. W tej sytuacji wielkość firmy nie jest tak istotna, jak ratingi kredytowe. Te zaś w przypadku Orlenu są powiązane z planowanym zakupem PGNiG – wyjaśnia Elchin Mammadov. Tymczasem agencja Moody's podwyższyła perspektywę ratingu PKN Orlen do pozytywnej z negatywnej i utrzymał rating na poziomie Baa2 po ogłoszeniu przez petrochemicznego giganta planów przejęcia PGNiG.

Wielka skala zielonej transformacji nad Wisłą

Skala przyszłej zielonej transformacji w Polsce jest ogromna, a kraj ten, który pod względem źródeł energii w 70 proc. jest uzależniony od węgla, jest jednocześnie jedynym członkiem Unii Europejskiej, który nie zobowiązał się do neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Wielkość firm energetycznych w Europie pod względem kapitalizacji / Bloomberg

W raporcie polskiego rządu ocenia się, że koszt realizacji tego celu sięgnie nawet 400 mld euro, co odpowiada 80 proc. polskiego PKB. Rosnące ceny emisji dwutlenku węgla oraz największe zanieczyszczenie powietrza w Europie będą pchały Warszawę w kierunku rozwijania odnawialnych źródeł energii.

Polska planuje, aby do 2040 roku pozyskiwać 10 gigawatów energii z farm wiatrowych na Bałtyku. Taka skala inwestycji sprawi, że Polska stanie się jednym z najgorętszych rynków inwestycji w energię wiatrową. Kraj planuje także inwestycje w energię słoneczną i atomową.

Zanim pojawiła się informacja o przejęciu PGNiG przez Orlen, polski rząd dyskutował nad wydzielaniem z przedsiębiorstw energetycznych aktywów węglowych, co dałoby tym firmom na większe możliwości pozyskiwania finansowania zielonych inwestycji.

Sytuacja, w której państwowy gigant energetyczny stoi na czele zielonej transformacji, to miecz obosieczny. Z jednej strony umożliwia to ograniczenie roli węglowych producentów energii oraz górniczych związków zawodowych, które przez lata blokowały zmiany. Z drugiej strony potęguje obawy o przyszłość przedsiębiorstw energetycznych z perspektywą bankructw, z PGE, największym producentem energii w Polsce, na czele.

„Nie możemy dłużej udawać, że nie widzimy problemu, gdyż w przeciwnym razie firma mogłaby zbankrutować” – mówił dwa lata temu na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Robert Maj, analityk z Ipopema Securities uważa, że to decyzje dotyczące przemysłu węglowego, a nie połączenie Orlenu z PGNiG, ostatecznie wpłyną na tempo i skalę polskiej transformacji energetycznej.

„To bardzo pozytywny sygnał, że dyskutuje się o odchodzeniu od węgla, ale ta fuzja nie ma z tym wiele wspólnego” – komentuje Maj. I dodaje: „Celem połączenia Orlenu z PGNiG jest raczej stworzenie czebola”.