Piotr Naimski sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej / Dziennik Gazeta Prawna
Polska zerwała umowę z Rosją dotyczącą gazociągu jamalskiego. Czy poza wymiarem symbolicznym będzie to miało też praktyczne konsekwencje?
Reklama
Praktycznie zmienia się stosunkowo niewiele. Dostęp do gazociągu dla wszystkich zainteresowanych stron realizowany był od dłuższego czasu niezależnie od zapisów porozumienia - poprzez system aukcji prowadzonych przez operatora polskiego systemu przesyłowego gazowego, należącą do Skarbu Państwa spółkę Gaz-System. W aukcjach tych uczestniczył także Gazprom. Ten system funkcjonuje i umożliwia w dalszym ciągu tranzyt przez Polskę, natomiast funkcje tranzytowe gazociągu były od miesięcy ograniczane do minimum przez stronę rosyjską. A ponad dwa tygodnie temu Moskwa ogłosiła, że Gazprom kończy korzystanie z Jamału jako trasy przesyłowej na Zachód. Umowa międzyrządowa z Rosją w zakresie tranzytu stała się bezprzedmiotowa. Wypowiedzenie jej przypieczętowuje zupełnie nowy stan rzeczy: po niemal 30 latach strategiczny błąd popełniony przez polski rząd został naprawiony, usuwamy z obiegu prawnego jeden z ostatnich reliktów „szczególnych” relacji gazowych z Rosją.
„Reliktem” tej zależności jest w dalszym ciągu status własnościowy Jamału.
Sprawy własnościowe nie stoją od dawna na przeszkodzie wykorzystywaniu gazociągu jamalskiego na potrzeby polskiej sieci przesyłowej. Wojna i towarzyszące jej sankcje zaburzają jednak to status quo i każą się zastanawiać nad dalszym losem znajdujących się na terenie naszego kraju aktywów Gazpromu.
Jesteśmy dobrze przygotowani na odcięcie od rosyjskiego gazu?
Tak. To zasługa całego szeregu inwestycji.
Rozmawiali Sonia Sobczyk-Grygiel, Marceli Sommer
GOS TZ