Brak gazu ziemnego? Oto miejscowość, dla której to nie będzie problem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 lipca 2022, 06:50
gaz ziemny
shutterstock
Co stanie się, jeśli w zimie zabraknie gazu ziemnego? Mieszkańcy Großbardorf w Niemczech nie muszą się obawiać takiego scenariusza. Miejscowość jest niezależna od wspomnianego surowca. 

W momencie, kiedy wiele państw opracowuje plany awaryjne i obawia się tego, co będzie, jeśli niebawem zabraknie gazu ziemnego, niemieckie media opisują przykład Großbardorf (miejscowości położonej w Bawarii). 

Jak podaje BR24, ta niemiecka miejscowość, licząca około 1000 mieszkańców, już od ponad 15 lat polega na energii odnawialnej. „W Großbardorf nie ma problemów z gazem ziemnym” – mówi burmistrz Josef Demar (CSU). System, który daje niezależność od gaz ziemnego, został zapoczątkowany przed 2005 r. na obrzeżach tej miejscowości  – wówczas stworzono „obywatelską instalacje solarną".

Wcześniej wielu mieszkańców Großbardorf posiadało zbiorniki na olej. „Chcieliśmy od tego uciec” – wspomina, cytowany przez BR24, Reinhold Behr, który założył wspólnie z innymi mieszkańcami spółdzielnie. Ich celem była produkcja energii elektrycznej oraz ciepła. W 2011 r. uruchomili biogazownie, do której miejscowi rolnicy dostarczają m.in. kukurydzę. Jak podają niemieckie media, „ciepło odpadowe" generuje 80 proc. ciepła potrzebnego społeczności Großbardorf. 

Lokalna sieć ciepłownicza jest dostawcą dla ok. 150 budynków (m.in. dla kościoła, szkoły oraz ratusza). W przyszłości  – według planów – do lokalnej sieci ma być podłączonych więcej domów. Jak podkreśla Reinhold Behr, „popyt wzrósł”. Co ciekawe, dla jednej z firm lokalna sieć ciepłownicza była „decydującym” czynnikiem, który wpłynął na wybór Großbardorf przy szukaniu lokalizacji. 

Biogazownia, fotowoltaika oraz turbiny wiatrowe wytwarzają obecnie 15 razy więcej energii niż wynosi zapotrzebowanie Großbardorf. „[...] z perspektywy czasu trzeba przyznać: zrobiliśmy wszystko dobrze” – mówi Behr. „Nie chcemy, żeby pieniądze trafiły do szejków w Arabii albo teraz do Putina, lecz tego, by pieniądze pozostały w regionie” – tłumaczy w materiale, prezentowanym przez „Tagesschau", mężczyzna. 

Recepta na sukces burmistrza Großbardorf brzmi: „Lepiej działać wspólnie niż przeciwko sobie”. Obywatele osiągnęli niezależność – jak zaznacza Josef Demar  dzięki własnym projektom. Włodarz przyznaje, iż obecna sytuacja dla mieszkańców jest „trochę jak ubezpieczenie na życie”. 

W 2012r. Federalne Ministerstwo Rolnictwa przyznało Großbardorf tytuł „wioski bioenergetycznej". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj