Mniej handlu w soboty i dni powszednie. Politycy mają nowy plan

Zamknięty sklep, nieczynny sklep
Mniej handlu w soboty i dni powszednie. Politycy mają nowy plan/ShutterStock
Gdy z jednej strony władza chce przywrócenia części handlowych niedziel, z drugiej pojawia się zgoła odmienna propozycja. Część polityków chce bowiem zostawić niedziele po staremu, ale za to zabrać się za ograniczenie możliwości robienia zakupów w soboty. Pojawia się też plan skrócenia czasu pracy sklepów nawet w dni powszednie.

W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się w Polsce propozycja wyznaczenia kolejnego dnia wolnego od handlu, którym miałaby być Wigilia, a wielu polityków poparło ten pomysł. I chwilę potem zabrali się za pracę nad ustawą, zmieniającą zasady handlu w niedzielę.

Mniej handlu w sobotę. W niedzielę dalej bez zakupów

Wolne od handlu niedziele to pomysł, który wprowadziło w czasie swych rządów Prawo i Sprawiedliwość i od początku nie podobał się on liberalnej części polskiej sceny politycznej. Teraz, przy okazji pracy nad projektem ustawy zmieniającej niedzielne zasady, Polska 2050 wysunęła propozycję, aby przywrócić w miesiącu dwie niedziele handlowe, a koncepcja ta wstępnie liczyć może na poparcie polityków Koalicji Obywatelskiej i PSL. Przeciwna jest natomiast, pozostająca w rządzie Lewica. I jeszcze nie zdążono wprowadzić zmian, a już z nowymi pomysłami na polski handel wyszła partia Razem.

Jej politycy, którzy ostatnio rozstali się z rządem, proponują nie rozmawiać o zniesieniu zakazów, ale skupić się na sposobach zwiększenia komfortu pracy wśród handlowców. Proponują zacząć od sobót.

- Jednym z proponowanych rozwiązań jest wcześniejsze zamykanie dużych sklepów i marketów w soboty, co miałoby pomóc zapewnić pracownikom większy komfort pracy i odpoczynku – powiedziała podczas posiedzenia sejmowej komisji gospodarki posłanka Marcelina Zawisza z Razem.

Wcześniej zamykać sklepy także w tygodniu

Pomysł polityków Razem całkowicie burzy dotychczasową narrację rządzących i wprowadziłby jeszcze większe ograniczenia w handlu. Nie wygląda na to, aby znalazł on poklask po stronie rządowej, ale za to z pewnością popiera go cześć związków zawodowych. Jak informuje gazeta.pl, handlowa „Solidarność”, nie wyklucza nawet protestów, czy strajków, jeśli niedziele znów staną się pracujące. W odpowiedzi na rządowe pomysły, związkowcy kontratakują, przedstawiając własną koncepcję zmian. Nie tylko wspierają skrócenie czasu pracy sklepów wielkopowierzchniowych w soboty, ale nie podoba im się też to, co dzieje się w nich w dni powszednie.

- Nie ma drugiego kraju, gdzie sklepy są otwarte do północy lub przez całą noc. To przesada – powiedział gazecie Alfred Bujara z Solidarności, postulując, by w soboty sklepy wielkopowierzchniowe zmykano o godzinie 18, albo 19, a w dni powszednie najpóźniej o 21. To, że dziś są czynne niekiedy do godz. 23, czy do północy nazwał popandemiczną pozostałością, z którą należy jak najszybciej skończyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMniej handlu w soboty i dni powszednie. Politycy mają nowy plan »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj