Chociaż w wielu domach wigilia wciąż jest tradycyjnie bezmięsna, to miłośnicy potraw pochodzenia zwierzęcego nie muszą się go wyrzekać. Jakiś czas temu Kościół katolicki dopuścił spożywanie posiłków mięsnych podczas tej wieczerzy. Ich wielbiciele nie muszą więc już czekać, aż wskazówki zegara pokażą 12 (albo na powrót z pasterki).
Za dekadę, a najdalej za dwie mięsiwa, które zjemy podczas świąt, nie będą już tym samym, co dziś gości na naszych stołach. Będą wyglądać i smakować podobnie; niewykluczone, że będą nawet miały podobną strukturę i będą równie soczyste. Różnica będzie zasadnicza: mięso przyszłości będzie dojrzewało w próbówce, a nie w chlewie, kurniku, stodole czy na polu.
Reklama
Technologia stojąca za tą rewolucją nie jest jeszcze w pełni gotowa, ale jej zręby już powstały. Nie da się jej też powstrzymać, biorąc pod uwagę konsumenckie trendy - w tym rosnącą niechęć do spożywania posiłków zwierzęcego pochodzenia. Zwłaszcza że jest o co grać: wartość globalnego rynku mięsa była szacowana w ubiegłym roku na 1 bln dol. (ok. 4 bln zł). Nawet jeśli komórkowa hodowla mięsa - jak profesjonalnie nazywa się ta technologia - nie zastąpi całkiem tradycyjnej hodowli zwierząt, to i tak do uszczknięcia jest spory kawałek tortu.

Miliony na steki i burgery

Jeśli ktoś w najbliższym czasie planuje wycieczkę do Singapuru, to może tam skosztować nuggetsów z kurczaka, które powstały w laboratorium. Ten niewielki azjatycki kraj w zeszłym roku jako pierwszy dopuścił tego typu wyrób do obrotu konsumenckiego. Z kolei na początku grudnia izraelska firma MeaTech 3D zaprezentowała największy jak dotychczas (110 g) stek z laboratoryjnie wytwarzanego mięsa. - Ten przełom to kulminacja trwających ponad rok badań w zakresie biologii komórki, wydajnej inżynierii tkankowej, a także druku 3D materiałów pochodzenia biologicznego - chwalił się prezes firmy Sharon Fima. - Wierzymy, że udało nam się w ten sposób zdobyć koszulkę lidera w wyścigu o to, kto pierwszy dostarczy takie produkty wysokiej jakości na rynek - dodał.
Następna firma z Izraela - Future Meat Technologies - zapowiedziała, że jej produkty mogą trafić do amerykańskich restauracji jeszcze przed końcem przyszłego roku - o ile sukcesem zakończą się rozmowy z urzędnikami odpowiedzialnymi w USA za bezpieczeństwo żywności. Izraelczycy są jednak pewni swego i wyłożyli już fundusze na pierwszą linię produkcyjną, która będzie wytwarzać ok. 500 kg laboratoryjnego mięsa dziennie. Future Meat może sobie pozwolić na takie tempo rozwoju, bo prywatni inwestorzy obsypali ją pieniędzmi (43 mln dol.), a do tego firma współpracuje z koncernem Nestle.