– Wymaganie od firm zgód na płatności po 60 czy 90 dniach od podpisania kontraktu staje się normą. Rynek jest bardzo konkurencyjny, więc chcąc zdobyć kontrakt, firmy zgadzają się na kredytowanie działalności koncernów – mówi szef jednej z firm marketingowych.

Dotąd branża skarżyła się po cichu. Ale zmieniła taktykę. Rozesłała otwarty list w sprawie farmaceutycznej Polpharmy, która zapowiedziała, że jej kontrahenci muszą się zgodzić na płatności opóźnione o 120 dni. Apel w tej sprawie podpisały Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR, Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB, Związek Firm Public Relations oraz Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku. Podobnie nagłośniono praktykę stosowaną przez firmę Unilever, która wymaga zgody na odroczenie zapłaty do 90 dni.

– Z Polpharmą próbowaliśmy rozmawiać od miesiąca, ale bez skutku, dlatego zdecydowaliśmy się nagłośnić sprawę. Z Unileverem wciąż prowadzimy rozmowy, ale utrzymuje on swoje stanowisko, że płacenie po dwóch miesiącach to jego globalna polityka – mówi Paweł Tyszkiewicz, pełnomocnik zarządu SKM SAR. – Ale w Polsce obowiązuje polskie prawo, a nie koncernów – dodaje.

Według dyrektywy UE maksymalny termin płatności to 30 dni, a tylko w wyjątkowych przypadkach, np. dla instytucji publicznych, takich jak szpitale, jest możliwość wydłużenia go do 60 dni. W Polsce ta dyrektywa obowiązuje od kwietnia 2013 r.

>>> Firmy z coraz większym trudem radzą sobie ze spowolnieniem. Opóźnianie płatności staje się standardem. Opóźnione płatności: Chcesz zapłacić później za fakturę – dogadaj się z kontrahentem

– Ustawodawca dopuszcza zastosowanie dłuższego niż 60-dniowy terminu płatności. Jeśli jest to przedmiotem uzgodnień między stronami i jeśli spełnione są trzy przesłanki: nie jest to sprzeczne z gospodarczo-społecznym celem umowy, zasadami współżycia społecznego i jest obiektywnie uzasadnione – odpowiada na zarzuty Magdalena Rzeszotalska, rzecznik Polpharmy.

– Na świecie duże firmy kładą coraz większy nacisk na wykazywanie dobrych wyników w ilości gotówki na koncie, a mniej przejmują się rzeczywistym zyskiem. Stąd powszechne tendencje do opóźniania wypłat – dodaje Tyszkiewicz.

Rzeczywiście największe globalne koncerny, takie jak Johnson & Johnson, Kraft czy Procter & Gamble, też wydłużają terminy płatności za faktury wystawione przez agencje reklamowe, o czym donosił kilka miesięcy temu „Financial Times”. I tak Mondelez International (do niedawna Kraft Foods) wydłużył termin płatności współpracującym z nią agencjom aż do sześciu miesięcy, a z 45 do 75 dni wydłużył się termin, w jakim za usługi płaci największy reklamodawca świata Procter & Gamble.

Polski rynek reklamowo-marketingowy nie chce się jednak zgodzić na takie sytuacje i zapowiada, że będzie walczył.

>>> Jak zagraniczne spółki oszukują polskich eksporterów W windykacji jak w żadnej innej dziedzinie zasada ograniczonego zaufania nie jest tak ważna, jak w handlu zagranicznym.