Analityk: Za obecnymi wzrostami na giełdzie stoi krajowy kapitał

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 maja 2021, 08:10
giełda
<p>giełda</p>/Shutterstock
Za wzrost cen akcji na GPW małych i średnich spółek odpowiadają głównie polscy inwestorzy detaliczni. Do tego dochodzi jeszcze napływ pieniędzy do funduszy inwestycyjnych, który ostatnio jest bardzo znaczący – powiedział PAP ekspert ds. analiz Biura Maklerskiego Alior Banku Marcin Brendota.

Główne krajowe indeksy giełdowe rosą, w poniedziałek WIG20 w połowie notowań był na najwyższym poziomie od ponad roku, a WIG i mWIG były bliskie trzyletnich maksimów.

Zdaniem Marcina Brendoty to krajowy kapitał stoi za obecnymi wzrostami na giełdzie.

„Inwestorzy zagraniczni na naszej giełdzie są obecni głównie w spółkach z WIG20, ale ostatnio nie widziałem żadnych publikacji dotyczących zwiększenia ich zaangażowania. Za to jeśli idzie o małe i średnie spółki, to za wzrosty cen ich akcji odpowiadają głównie nasi inwestorzy detaliczni. Do tego dochodzi jeszcze napływ pieniędzy do funduszy inwestycyjnych, który ostatnio jest bardzo znaczący” – powiedział.

W jego ocenie zwiększone zainteresowanie małych inwestorów giełdą będzie się utrzymywać, co przełoży się na wzrost indeksów.

„Można spodziewać się kontynuacji wzrostów na giełdzie. Rynek akcji pozwala na ochronę realnej wartości oszczędności przy wysokiej płynności. Jest jeszcze rynek nieruchomości, ale trudno powiedzieć, czy przy takich cenach jest on jeszcze nadal atrakcyjny” – powiedział Brendota.

Spośród największych spółek wchodzących w skład WIG20, mocno zyskują spółki technologiczne. „Najbardziej rosną spółki technologiczne, a więc CD Projekt, którego akcje były wcześniej mocno przecenione, oraz Allegro, które również też wcześniej spadały. Do tego dochodzą spółki surowcowe, które także zyskują” – powiedział PAP ekspert Biura Maklerskiego Alior Banku.

W WIG20 duży udział mają także banki. Brendota zwrócił uwagę, że wprawdzie nie doszło do rozstrzygnięcia w sprawie kredytów frankowych przed Sądem Najwyższym, ale kwestia kredytów walutowych już nie powinna tak mocno wpływać na wyniki finansowe instytucji finansowych.

„Banki w poprzednich kwartałach utworzyły duże rezerwy, również na kredyty walutowe. Więc w najbliższej przyszłości wpływ tych kredytów na wyniki banków oraz ewentualne pogorszenie portfeli kredytowych w wyniku obostrzeń pandemicznych nie powinien tak mocno obciążać wyników finansowych, za to kontynuacja ożywienia gospodarczego powinna sprzyjać sprzedaży kredytów i wzrostowi zysków banków” – prognozuje Brendota.

Dodatkowym czynnikiem, wspierającym wzrost kursów banków, może być – jego zdaniem - wyraźna presja inflacyjna. „Wprawdzie prezes NBP Adam Glapiński dał do zrozumienia, że na podwyżki stóp procentowych nie ma co liczyć, ale jeśli presja inflacyjna będzie się utrzymywać, to będzie coraz więcej głosów za podwyżką stóp procentowych, co może zwiększać zainteresowanie bankami” – powiedział Marcin Brendota.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj