Wyprzedaż na GPW. Obawy o konflikt na Ukrainie przenoszą się na giełdę

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 stycznia 2022, 14:55
[aktualizacja 24 stycznia 2022, 17:40]
Główne indeksy na warszawskim parkiecie zakończyły poniedziałkową sesję na mocnym minusie. WIG20 tracił ponad 4,5 proc. Inwestorów coraz bardziej niepokoi napięcie wokół Ukrainy.

Poniedziałkowe notowania na GPW rozpoczęły się niewielkimi spadkami indeksów - WIG20 spadał o 0,14 proc., a WIG - o 0,39 proc. Jednak bardzo szybko straty zaczęły rosnąć. Około godz. 14:30 indeks warszawskich blue chipów spadał o 3,09 proc., a WIG tracił 3,16 proc. Spadki pogłębiły się pod koniec sesji. Na zamknięciu WIG20 stracił 4,55 proc., mWIG40 zniżkował o 3,87 proc., a sWIG80 o 4,68 proc.

Inwestorzy coraz bardziej nerwowo reagują na doniesienia dotyczące konfliktu na linii Rosja - Ukraina. W niedzielę wieczorem Departament Stanu USA wydał nakaz rodzinom dyplomatów amerykańskich opuszczenia ambasady USA w Kijowie. Uzasadnił to „obawą nieuchronnej inwazji militarnej na Ukrainę”. Zezwolił też na wyjazd z Ukrainy pracownikom technicznym. Z kolei Kwatera Główna NATO poinformowała w poniedziałek, że kraje NATO wysyłają dodatkowe okręty i myśliwce do Europie Wschodniej, wzmacniając odstraszanie i obronę w miarę, jak Rosja kontynuuje rozbudowę wojsk na Ukrainie i wokół niej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że zwiększenie kontyngentu, sił NATO na jego wschodniej flance prowadzi do wzrostu napięcia w sferze bezpieczeństwa.

"Nerwowość na rynkach narasta na co składają się dwa elementy - obawy o politykę FED i jej skutki dla Wall Street, która zaliczyła w zeszłym tygodniu największą wyprzedaż od czasów covidowej paniki w marcu 2020 r., a także coraz mniej stabilną sytuację na Ukrainie. O ile w pierwszym przypadku szef FED może próbować uspokoić rynki finansowe już w najbliższą środę, chociaż wiarygodność Powella maleje, co pokazują "jastrzębie" prognozy banku Goldman Sachs na ten rok - wzrost stóp o 100 p.b. w tym roku to za mało - o tyle w przypadku Ukrainy to wielka niewiadoma" - pisze w komentarzu rynkowym Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ.

"Zdaniem części ekspertów działania Rosji na Ukrainie mogą doprowadzić do największego kryzysu od zakończenia II wojny światowej, a Biały Dom przestrzegał, że sankcje, jakie mogą zostać nałożone na Rosję mogą być bardzo dotkliwe. Jeżeli mimo tego, ryzyko konfliktu nie zmalało, a nadal rośnie (ewakuacja amerykańskiej ambasady w Kijowie, manewry Rosji i Białorusi na początku lutego), to sytuacja robi się dość poważna. Oznacza to, że Rosjanie spodziewają się, że Zachód nie będzie chciał umierać za Ukrainę i nie zdecyduje się na "atomowe" sankcje na Rosję, które jemu samemu mogą mocno zaszkodzić (zwłaszcza Unii Europejskiej). Putin może powiedzieć: sprawdzam" - dodaje. "O tym, że pierwsze skrzypce zaczyna grać geopolityka świadczy chociażby brak większej reakcji rynków na słowa prezesa Glapińskiego z weekendu wyrażające akceptację dla bardziej agresywnych podwyżek stóp procentowych w tym roku. Bo czy w sytuacji realnego konfliktu na Wschodzie i jego bolesnego wpływu na krajową gospodarkę, sytuacja może będzie wymagać nieco bardziej wyważonego podejścia ze strony RPP, aby nie doprowadzić do nadmiernego wychłodzenia gospodarki" - pisze analityk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj