Od pierwszych godzin 1 lipca kierowcy w całej Polsce płacą wyraźnie więcej za tankowanie. Ceny benzyny wzrosły o 50–80 groszy w zależności od stacji, oleju napędowego o ok. 60–80 groszy.
Na stacjach Orlenu litr benzyny kosztuje ok. 6,80 zł, diesel ok. 6,99 zł. Na autostradach ceny już przekraczają 7 zł wynika z analiz ekspertów rynku paliw cytowanych przez media. W ocenie analityków podwyżki są zgodne z oczekiwaniami rynkowymi, a do końca wakacji ceny powinny pozostać na podobnym poziomie, zależnym głównie od notowań ropy na rynkach światowych.
Samochód w krótkich trasach generuje wysokie koszty
Dla kierowcy pokonującego miesięcznie 1 000 km w samochodzie z silnikiem benzynowym 1.8 — który spala ok. 10 litrów na 100 km, oznacza to koszt paliwa rzędu 68 zł za 100 km, czyli ponad 8 100 zł rocznie tylko na benzynę.
Doliczając średni koszt ubezpieczenia OC, który w Polsce wynosi 830 zł, roczne wydatki na sam przejazd — bez kosztów serwisu, przeglądów czy parkowania — sięgają 9 000 zł.
Największy problem polega na tym, że wiele codziennych przejazdów nie wymaga dużego samochodu. Dojazd kilka kilometrów do pracy, podwiezienie dziecka, wizyta u lekarza czy zakupy to trasy powtarzalne, krótkie i przewidywalne. Mimo to często realizowane są autem, którego utrzymanie staje się coraz większym obciążeniem dla domowego budżetu.
- Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że samochód jest domyślnym środkiem transportu, nawet wtedy, gdy jedziemy sami kilka kilometrów. Rosnące ceny paliw pokazują, że warto spojrzeć na codzienne dojazdy bardziej racjonalnie. Nie każdy przejazd wymaga pojazdu ważącego ponad tonę i spalającego kilka albo kilkanaście litrów paliwa na 100 km —mówi Maciej Płatek, prezes zarządu Electroride.
Nowy samochód i tysiąc złotych zamiast dziewięciu tysięcy
Dokładnie alternatywa dla typowo miejskiej i dojazdowej części samochodów, mogą być lekkie pojazdy elektryczne kategorii L2e i L6e, które ładowane są z domowego gniazdka.
Koszt przejechania 100 km takim pojazdem wynosi maksymalnie ok. 7 zł. Przy przebiegu 12 tys. km rocznie daje to ok. 840 zł za energię. Po doliczeniu podstawowego ubezpieczenia roczny koszt codziennego użytkowania może zamknąć się w okolicach 1 000 zł.
Pojazd elektryczny za samochód w mieście jako rozsądna alternatywa
Lekki pojazd elektryczny nie zastąpi samochodu w każdej sytuacji. Nie taka jest jego rola. Może jednak przejąć część codziennych tras, które dziś generują największe, powtarzalne koszty. W praktyce oznacza to mniej tankowania, niższe wydatki i większą niezależność od wahań cen paliw.
- Ceny paliw będą się zmieniać, bo zależą od podatków, rynku ropy, kursów walut i sytuacji geopolitycznej. W przypadku lekkiego pojazdu elektrycznego koszt codziennego dojazdu jest znacznie bardziej przewidywalny. Opiera się głównie na cenie energii z domowego gniazdka. Dla wielu osób to nie jest kwestia ekologii, tylko zwykłej ekonomii — dodaje Maciej Płatek.
Podwyżki cen paliw mogą więc stać się impulsem do głębszego rozważania, jak naprawdę korzystamy z transportu. Nie każdy przejazd wymaga dużego samochodu.
Nie każda codzienna trasa musi oznaczać tankowanie za kilkaset złotych miesięcznie. Coraz częściej kluczowe pytanie nie brzmi: czym można pojechać najdalej, ale czym najrozsądniej pokonać dystans, który faktycznie przemierzamy każdego dnia.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
