Gwałtowne podwyżki kursów walut i straty złotego zaczęły się wraz z napaścią Rosji na Ukrainę i paniką na rynkach finansowych. Wprawdzie po tym przeszliśmy przez etap widocznego uspokojenia, gdy PLN się umacniał. Obecnie jednak kursy walut znów systematycznie pną się w górę w wyniku długofalowych konsekwencji wojny.

Europa u progu wielkiego kryzysu energetycznego

Reklama

Wczoraj został zamknięty gazociąg Nord Stream 1, którym rosyjski gaz płynął do Niemiec. Powodem wstrzymania dostaw są zaplanowane wcześniej prace konserwacyjne. Istnieje jednak ryzyko, że w terminie do 21 lipca rurociąg nie zostanie otwarty. Rosja może wykorzystać prace serwisowe oraz ewentualne ich przedłużanie do szantażu energetycznego Unii Europejskiej. To z kolei może wpędzić gospodarkę Eurolandu w duże kłopoty.

– Ograniczenie dostaw rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej sprawia, że strefie euro coraz głębiej zagląda w oczy widmo kryzysu energetycznego i głębokiej recesji. W takim otoczeniu euro jest gwałtownie przeceniane w relacji do dolara, ale także i franka szwajcarskiego. Razem z euro toną waluty silnie powiązane z koniunkturą na Starym Kontynencie i nastrojami na rynkach finansowych. Niestety, ten zbiór otwiera złoty, a znajdziemy w nim również koronę szwedzką, forinta czy koronę czeską – wyjaśnia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Wyliczanka argumentów mocy dolara

Kurs EUR/USD jest dosłownie o włos od osiągnięcia parytetu, co ostatnio miało miejsce w końcówce 2002 r. W nocy z poniedziałku na wtorek od poziomu 1,00, czyli parytety głównej pary walutowej, dzieliło nas mniej niż 0,05 proc. Od początku miesiąca kurs głównej pary walutowej runął już blisko 5 proc., a w rok obniżył się o 15 proc.

Euro nie ma obecnie absolutnie żadnych argumentów mogących zneutralizować atuty dolara. Są nimi: zdecydowanie walczący z inflacją bank centralny, rozgrzany rynek pracy (dający nadzieję na uniknięcie recesji i tzw. miękkie lądowanie) oraz niezależność energetyczna USA przekładająca się na warunki handlu zagranicznego i sytuację w bilansie płatniczym.

– Gdy kurs EUR/USD sforsował w ubiegłym tygodniu dołki z 2017 r., otworzyła się droga do zrównania się głównych walut wartością. Wśród inwestorów tendencja ta stała się nośnym motywem inwestycyjnym. W rezultacie wspólnej walucie zagraża dalsza, lawinowa wyprzedaż, a presja na jej osłabienie może się utrzymywać tak długo, jak w Unii Europejskiej nie przyspieszy proces odbudowy zapasów gazu ziemnego przed sezonem grzewczym. A tego nic nie zwiastuje, gdyż w minionych tygodniach dostawy z Rosji do Niemiec