To efekt jastrzębich wypowiedzi amerykańskich bankierów centralnych, wzrostu rentowności, obaw o spotkanie G20 oraz chęci deprecjacji juana przez Ludowy Bank Chin. Okazuje się, że dolar nie powiedział chyba jeszcze ostatniego słowa.

Reklama

Silny dolar

Wydaje się, że rynek zbyt serio potraktował, że Fed osłabi walkę z inflacją, co zostało zanegowane przez dwie wypowiedzi bankierów centralnych. Bullard, który jest jednym z bardziej jastrzębich wskazał, że jest możliwa kolejna podwyżka o 75 punktów bazowych. Z kolei Daly stwierdziła, że możliwa jest zarówno podwyżka o 50 pb i 75 pb we wrześniu, ale nie powinniśmy widzieć obniżki stóp procentowych w przyszłym roku.

To jednak nie koniec czynników, które wpływają na siłę dolara. Rentowności amerykańskich obligacji nie tylko wróciły powyżej 2,9% dla 10 letniego tenoru, ale również zbliżają się do poziomu 2,94%. Wzrost rentowności to oczywiście efekt zwiększenia prawdopodobieństwa na wyższą podwyżkę.

Dolar zyskuje również na sile dzięki swojemu statusowi bezpiecznej przystani zwłaszcza, że Chiny pozwalają na dalszą deprecjację swojej waluty, ze względu na chęć zwiększenia konkurencyjności swojej waluty przy obecnym mocnym spowolnieniu. To również czynnik, który wzmacnia amerykańską walutę.

Parytet na chwilę złamany

Czy dolar może stać się walutą droższą od euro? Parytet został na chwilę złamany w lipcu. Kurs EUR/USD zszedł nawet poniżej psychologicznej bariery 1,0000. Parytet został jednak wybroniony. Euro było wcześniej słabsze od dolara tylko jako niewidzialna waluta. Trwało to przez trzy lata, gdy nie było jeszcze monet i banknotów nowej waluty, a euro wykorzystywano tylko do celów rozrachunkowych.

- Dolar nie ma teraz alternatywy więc można byłoby szukać ponownego podejścia inwestorów do parytetu, jednak trzeba pamiętać, że w pewnym momencie Fed zdecyduje się na spowolnienie swoich podwyżek, a być może na ich zakończenie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Rynek wycenia, że w przyszłym roku może pojawić się pierwsza obniżka stóp procentowych, a taka sytuacja dla dolara nie jest zbyt optymistyczna.

Kryzys energetyczny kontra kurs euro

Dla kursu euro bardzo istotna okaże się tegoroczna zima, ze względu na ryzyko kryzysu energetycznego. Ceny energii na Rynku Dnia Następnego w Niemczech czy Francji są już o kilkaset procent wyższe niż rok temu. Stąd słabość europejskich walut, która dotyczy złotego ale też skandynawskich walut. Wtedy na rynku walutowym znów może dojść do przejściowego przełamania parytetu, zwłaszcza jeżeli Rosja odetnie dostawy gazu do Europy Zachodniej.

- Jeżeli jednak zima okaże się względnie ciepła, to euro może pokazać swoją siłę – komentuje ekspert XTB. – Tym bardziej długoterminowo nie spodziewam się, że dolar będzie silniejszy o euro. Zejście poniżej parytetu brane jest pod uwagę tylko w najbardziej skrajnych scenariuszach.

Jak zachowa się złoty?

A co z Polską walutą? Dolar kosztuje w okolicach 4,60-4,70 zł. W ostatnich 52 tygodniach kurs zmieniał się w granicach 3,80-4,83 zł.

- Na parze USDPLN wciąż jesteśmy o 15% powyżej stanu sprzed rozpoczęcia wojny w Ukrainie i to jest ekstremalnie dużo – dodaje M.Stajniak. – Dolar jest więc bardzo drogi, ale nie zdziwię się jeżeli ponownie zobaczymy poziomy powyżej 4,80 zł za dolara.