NBP chce mieć docelowo 700 ton złota
- Proces powiększania naszych zasobów złota (...) radykalnie przyspieszyliśmy po wybuchu wojny na Ukrainie. (...) Od agresji rosyjskiej ilość tego złota znacząco wzrosła i obecnie mamy 570 ton – powiedział Glapiński.
Prezes NBP zaznaczył, że bank centralny nadal zwiększa rezerwy kruszcu i docelowo chce osiągnąć poziom około 700 ton. - Cały czas kupujemy złoto, aż osiągniemy pułap 700 ton – dodał.
Rezerwy walutowe
Według danych NBP na koniec lutego 2026 r. łączna wartość rezerw dewizowych Polski wynosiła około 1,094 bln zł, z czego złoto stanowiło równowartość ok. 340 mld zł.
Glapiński podkreślił, że złoto jest jednym z elementów rezerw walutowych banku centralnego, obok m.in. aktywów w dolarach i euro, i – podobnie jak inne aktywa – podlega bieżącemu zarządzaniu.
Prezes NBP wskazał również, że zwiększanie rezerw złota ma związek zarówno z bezpieczeństwem finansowym kraju, jak i jego wiarygodnością w oczach inwestorów oraz instytucji międzynarodowych.
Jak zaznaczył, znaczenie poziomu rezerw jest szczególnie istotne dla państw znajdujących się w regionie objętym napięciami geopolitycznymi.
„Działamy w warunkach wyższej racji stanu”
Szef banku centralnego podkreślił, że „działamy w warunkach wyższej racji stanu”. - Działamy w sytuacji potrzeby wzmocnienia szybkiego bezpieczeństwa Polaków - dodał.
- Chyba wszyscy wyraźnie widzą, ze strony rządzących, prezydenta, premiera, wszystkich innych, a także mojej - występuje bardzo pilna potrzeba finansowania zbrojeń w Polsce. (..) Nie za 10-12 lat. W ciągu 3 lat. Musimy mieć silną armię w ciągu 3 lat - powiedział Adam Glapiński.
Polskie złoto znajduje się w trzech miejscach na świecie
Ze względów bezpieczeństwa złoto przechowywane jest w trzech miejscach - w Polsce, Londynie i Nowym Jorku - poinformował prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Jak dodał, w przygotowaniu jest uchwała zarządu NBP pozwalająca na sprowadzenie „kolejnych dużych ilości złota” do Polski.
- Zdecydowaliśmy, że trzymamy to złoto rozrzucone w różnych miejscach, (...) w Polsce, w Londynie i Nowym Jork ze względów bezpieczeństwa - poinformował Glapiński podczas środowej konferencji prasowej. Przyznał, że nie lubi mówić o tym fakcie, aby nie siać paniki, ale - jak wyjaśnił - takiej polityki magazynowania złota „wymagają względy bezpieczeństwa”.
Zapowiedział jednocześnie, że „kilka miesięcy temu” polecił przygotowanie projektu uchwały zarządu NBP, która ma pozwolić na sprowadzenie „kolejnych dużych ilości złota do Polski, ale nie łamiąc zasady rozrzucenia do tych trzech miejsc”. Dodał, że projekt jest „w końcowej fazie przygotowywania”.
- Nagromadziło się rzeczywiście wyjątkowo dużo (złota) w Londynie, gdzie je kupujemy, bo idziemy w kierunku 700 ton, więc sprowadzimy dużą partię złota do Polski - poinformował prezes NBP.
Dodał, że trwają jednocześnie prace budowlane nad budynkiem, w którym powstanie „najnowocześniejszy skarbiec, spełniający wszystkie światowe wymogi, pojemny i duży”. - W tej chwili w innym bezpiecznym miejscu to złoto głównie mamy - powiedział Glapiński.
Niezrealizowane przychody NBP wynikające ze wzrostu notowań złota wyniosły 197 mld zł
Zwyżki cen złota sprawiły, że jego wartość w rezerwach Narodowego Banku Polskiego przekroczyły ceny zakupu o 197 mld zł, co stanowi niezrealizowany przychód banku - przekazał w środę prezes NBP Adam Glapiński.
- Nie przewidywaliśmy, że złoto aż tak zdrożeje. I że aż tak wielkie będą tak zwane niezrealizowane przychody z ceny złota. (...) To jest w tej chwili jakieś 197 miliardów złotych. To jest uboczny skutek tego, że kupiliśmy tak dużo złota i tego, że złoto tak zdrożało - powiedział prezes banku centralnego podczas konferencji.
Glapiński zwrócił uwagę, że kwota 197 miliardów „niezrealizowanych przychodów” wynika ze wzrostu wartości złota w rezerwach NBP, ponad cenę jego zakupu.
- W żaden sposób społeczeństwo nie ma z tego korzyści. Ani rząd, ani społeczeństwo. To się wlicza w kapitał banku - pokreślił prezes.
Glapiński zauważył, że zgodnie z ustawą, NBP stosuje takie same zasady rachunkowości jak Europejski Bank Centralny, „tak, jakbyśmy mieli euro”.
- Oznacza to między innymi, że jeśli kupimy waluty obce, dolary, euro, papiery wartościowe albo złoto i będziemy je trzymać, to wzrost wartości tych elementów pokazujemy w kapitale banku, a nie w wyniku finansowym. To nie wchodzi w zysk - zauważył.