Forsal logo

To koniec palenia takim drewnem w kominku. Kary to nawet 5 tysięcy złotych. Kontrolerzy nie będą mieć litości

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
57 minut temu
ogrzewanie piec drewno kominek
Shutterstock
Jesienne wieczory coraz częściej zachęcają, by rozpalić w kominku i ogrzać dom bez uruchamiania centralnego. Zanim jednak pierwsze polana trafią do paleniska, warto sprawdzić, czy rzeczywiście nadają się do spalania. Znaczenie ma nie tylko gatunek drewna, ale przede wszystkim jego wilgotność, sposób przygotowania i lokalne przepisy antysmogowe. Nieodpowiedni opał może się skończyć nałożeniem kary. Grzywna to nawet 5 tys. złotych.

Drewno wygląda na suche? To jeszcze nie znaczy, że nadaje się do palenia

Nie każde polano, które z zewnątrz sprawia wrażenie wysuszonego, będzie odpowiednim opałem. Kluczowe znaczenie ma zawartość wody. To od tego zależy efektywność spalania, ilość uzyskanego ciepła oraz skala zanieczyszczeń powstających podczas ogrzewania domu.

Spalanie mokrego drewna jest nie tylko mniej efektywne, ale również bardziej szkodliwe dla jakości powietrza. Część energii, która mogłaby zostać wykorzystana do ogrzania pomieszczeń, zostaje zużyta na odparowanie wody zawartej w polanach. W rezultacie z drewna uzyskujemy mniej ciepła, a samo palenie staje się mniej opłacalne.

To jednak nie wszystko. Zbyt wilgotny opał sprzyja powstawaniu większej ilości sadzy i drobnych pyłów. Wpływa to negatywnie na jakość powietrza, a sadza może również powodować problemy związane z eksploatacją instalacji kominowej.

W przepisach i uchwałach antysmogowych pojawiają się ograniczenia dotyczące spalania biomasy o wilgotności przekraczającej 20 proc, przypomina next.gazeta.pl. Nie oznacza to jednak, że w całej Polsce obowiązuje identyczny, ogólnokrajowy zakaz spalania każdego drewna o wilgotności powyżej tego poziomu.

Wiele zależy od regulacji przyjętych w konkretnym województwie. Dlatego przed rozpoczęciem sezonu grzewczego warto sprawdzić lokalną uchwałę antysmogową i upewnić się, jakie wymagania dotyczą opału oraz urządzenia grzewczego używanego w domu.

Kontrola pieca może skończyć się mandatem. Grzywna wynosi nawet 5 tys. zł

Właściciele domów ogrzewanych drewnem powinni pamiętać, że sposób korzystania z pieca, kotła czy kominka mogą wziąć pod lupę uprawnione służby. Sprawdzany jest między innymi rodzaj wykorzystywanego opału oraz przestrzeganie obowiązujących na danym obszarze przepisów.

Jeżeli kontrola wykaże naruszenie przepisów, właściciel nieruchomości może ponieść konsekwencje finansowe. W przypadku niektórych wykroczeń mandat może wynieść do 500 zł. Jeżeli sprawa zostanie skierowana do sądu, grzywna to nawet 5 tys. zł.

Nie oznacza to oczywiście, że każda nieprawidłowość automatycznie kończy się najwyższą karą. Jej wysokość zależy od rodzaju naruszenia i przepisów, które mają zastosowanie w konkretnej sytuacji.

Podstawę prawną stanowi między innymi art. 334 ustawy – Prawo ochrony środowiska. „Kto nie przestrzega ograniczeń, nakazów lub zakazów, określonych w uchwale sejmiku województwa przyjętej na podstawie art. 96, podlega karze grzywny”, przywołuje treść przepisu next.gazeta.pl.

W praktyce oznacza to, że nieznajomość lokalnych regulacji może okazać się kosztowna. Przed rozpaleniem kominka warto więc sprawdzić, czy w danym regionie obowiązują szczególne wymagania dotyczące spalania drewna. Szczególnie że zasady mogą się różnić w zależności od województwa.

Nie wszystko, co się pali, może trafić do kominka

Wilgotność opału to tylko jeden z elementów, na które trzeba zwrócić uwagę. Równie ważne jest to, z czego wykonano materiał przeznaczony do spalania i czy nie został wcześniej zabezpieczony substancjami chemicznymi.

W domowych piecach, kotłach i kominkach nie wolno spalać odpadów. Do paleniska nie powinny więc trafiać między innymi tworzywa sztuczne, folie, opony, tekstylia czy płyty wiórowe. Nie należy również palić drewnem pokrytym farbami, lakierami lub środkami impregnującymi, które podczas spalania mogą uwalniać szkodliwe substancje.

Wrzucanie takich materiałów do pieca nie jest sposobem na szybkie pozbycie się niepotrzebnych przedmiotów. Może prowadzić do naruszenia przepisów, a jednocześnie zwiększać emisję zanieczyszczeń.

Dlatego przygotowując zapas opału na zimę, warto zwrócić uwagę nie tylko na to, czy drewno jest odpowiednio suche, lecz także na jego pochodzenie i wcześniejsze zastosowanie. Polana przeznaczone do ogrzewania domu powinny być nieprzetworzone w sposób, który czyniłby je nieodpowiednimi do spalania.

Kupujesz drewno na zimę? Nie każde będzie gotowe do użycia

Istotne jest również to, czy opał został właściwie przygotowany i wystarczająco długo sezonowany. Świeżo ścięte drewno zawiera znacznie więcej wody niż materiał, który przez odpowiednio długi czas był suszony w odpowiednich warunkach. Z tego powodu zakupione polana nie zawsze można od razu wykorzystać do ogrzewania domu.

Niższa cena może być kusząca, ale nie musi oznaczać, że opał jest już gotowy do spalenia. Jeżeli drewno wymaga dalszego suszenia, jego zakup z myślą o natychmiastowym wykorzystaniu może okazać się nietrafioną decyzją.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku surowca kupowanego w nadleśnictwie. W zależności od rodzaju oferowanego drewna może być ono przeznaczone do samodzielnego przygotowania. Konieczne może okazać się pocięcie polan, porąbanie ich na mniejsze kawałki, a następnie pozostawienie do dalszego sezonowania.

Ci, którym zależy na opałowym drewnie gotowym do użycia, mogą szukać go w prywatnych składach. W takich miejscach dostępne są również polana już wysuszone i przygotowane do spalania. Trzeba jednak liczyć się z tym, że za taki produkt zazwyczaj zapłacimy więcej.

Przed zakupem warto zatem sprawdzić nie tylko cenę, ale także wilgotność drewna, sposób jego przygotowania i informację, czy nadaje się do wykorzystania jeszcze w tym sezonie.

Ile trzeba zapłacić za drewno opałowe? Ceny zależą od gatunku i sprzedawcy

Koszt przygotowania domu do zimy może być różny w zależności od tego, gdzie kupujemy opał. Znaczenie ma nie tylko gatunek drewna, lecz także stopień jego wysuszenia, sposób sprzedaży i miejsce zakupu. Inne ceny mogą obowiązywać w nadleśnictwach, a inne w prywatnych składach oferujących drewno przygotowane do spalania.

Jak informował portal WP Finanse, pod koniec lipca 2026 roku w Nadleśnictwie Supraśl metr sześcienny sosny, świerku i modrzewia kosztował 178,35 zł brutto. Miękkie gatunki liściaste wyceniano na 162,36 zł za metr sześcienny, natomiast za twarde gatunki liściaste trzeba było zapłacić 207,87 zł.

Inne stawki obowiązywały w Nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska. Tam metr sześcienny sosny, świerku, jodły i modrzewia kosztował 246 zł. Z kolei buk, dąb, jesion i grab wyceniono na 276,75 zł.

Są to przykładowe ceny obowiązujące w konkretnych nadleśnictwach. Nie można więc traktować ich jako stawek obowiązujących w całym kraju. Przed zakupem warto więc sprawdzić aktualną ofertę lokalnego nadleśnictwa i upewnić się, jakie gatunki są dostępne.

Wyraźnie inaczej mogą wyglądać ceny w prywatnych składach opału. Jak podaje WP Finanse, w lipcu sezonowana sosna kosztowała około 260–300 zł za metr przestrzenny. W przypadku buka ceny wynosiły około 380–450 zł za metr przestrzenny.

W niektórych ofertach za suche drewno liściaste trzeba było zapłacić od 550 do nawet 800 zł za metr przestrzenny. Różnice są więc znaczące, a wybór najtańszej oferty nie zawsze będzie najbardziej opłacalny. Trzeba uwzględnić również wilgotność opału i to, ile pracy pozostaje jeszcze do wykonania przed jego wykorzystaniem.

Metr przestrzenny to nie metr sześcienny. Łatwo pomylić jednostki

Porównując ceny drewna opałowego, łatwo popełnić błąd, jeśli nie zwrócimy uwagi na jednostkę, w jakiej sprzedawca podaje cenę. Jak wskazuje next.gazeta.pl, metr przestrzenny i metr sześcienny litego drewna to dwie różne miary.

Metr przestrzenny obejmuje ułożone polana wraz z wolnymi przestrzeniami pomiędzy nimi. Nie oznacza więc takiej samej ilości samego drewna jak metr sześcienny litego surowca.

To szczegół, który może mieć duże znaczenie przy porównywaniu ofert. Jeżeli jeden sprzedawca podaje cenę za metr przestrzenny, a drugi za metr sześcienny litego drewna, samo zestawienie kwot nie pozwoli ocenić, która propozycja jest korzystniejsza.

Przed zakupem warto więc sprawdzić, jaką jednostką posługuje się sprzedawca, ile opału faktycznie otrzymamy i czy podana cena dotyczy drewna suchego, czy wymagającego jeszcze sezonowania.

Przygotowanie opału na zimę wymaga zatem czegoś więcej niż znalezienia najniższej ceny. Trzeba zadbać o odpowiednią wilgotność drewna, upewnić się, że jego spalanie jest zgodne z lokalnymi przepisami, i dokładnie porównać oferty. Dzięki temu można uniknąć niepotrzebnych wydatków, problemów podczas kontroli i rozczarowania, gdy okaże się, że zakupiony opał nie nadaje się jeszcze do użycia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTo koniec palenia takim drewnem w kominku. Kary to nawet 5 tysięcy złotych. Kontrolerzy nie będą mieć litości »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj