Listy największych to jedne z najpilniej śledzonych zestawień przedsiębiorstw.

Co roku publikowanych jest co najmniej kilka takich rankingów. Problem w tym, że te opracowywane przez gazety są niepełne. Powstają na podstawie ankiet, zaś te nie do wszystkich trafiają. A przede wszystkim nie wszyscy mają ochotę na nie odpowiadać. Jest jedna lista, która tych wad nie ma – to zestawienie podatników CIT od kilku lat przedstawiane przez Ministerstwo Finansów.

Pod względem liczby informacji o pojedynczym podmiocie nie jest ono bardzo obfite – to przychody, koszty, dochód lub strata i naliczony podatek. Prezentuje za to dane wszystkich podmiotów, których obroty w poprzednim roku podatkowym przekroczyły równowartość 50 mln euro (co oznacza, że w pewnej mierze zależy od notowań naszej waluty). Wszystko na podstawie deklaracji podatkowych, a nie sprawozdań finansowych. To jest słabością zestawienia – przede wszystkim w odniesieniu do podmiotów z sektora finansowego, które podatkowo jako przychody mogą wykazywać całość wpływów (np. księgowo przychodem nie są całe raty kredytowe, a tylko część odsetkowa). Dlatego dla większej klarowności obrazu najlepiej całą tę branżę (banki, ubezpieczenia, fundusze itp.) usunąć.

Najwięksi i najmniejsi płatnicy CIT / Dziennik Gazeta Prawna

Co wtedy dostajemy? Okazuje się, że w 2019 r. na liście największych znalazło się prawie 2,7 tys. podmiotów. Zestawienie z roku na rok jest coraz dłuższe, ale w ubiegłym roku liczba pozycji powiększyła się tylko o 4 proc. – najmniej od 2015 r. Łączne przychody wszystkich uwzględnionych firm wyniosły niespełna 2,8 bln zł, o 5,3 proc. więcej niż w roku poprzednim (najniższy wzrost od 2016 r.). Nadal zdecydowana większość podmiotów na liście to firmy dochodowe, lecz liczba przedsiębiorstw wykazujących dochód podatkowy spadła – pierwszy raz przynajmniej od 2015 r. (danych wcześniejszych niż dla 2014 r. nie analizowaliśmy).

Reklama

Ministerialna lista systematycznie się powiększa, ale są takie podmioty, które z niej wypadają. Od 2014 r. „stałych bywalców” było niespełna 1,5 tys. Spośród firm, które w 2018 r. spełniały limit uprawniający do znalezienia się w zestawieniu, ponad 200 w tym roku było już poniżej punktu odcięcia.

Podmioty z sektora finansowego trudno uwzględniać na liście największych pod względem przychodów podatkowych (gdyby je zostawić, okazałoby się, że największy – Bank Pekao – ma obroty przekraczające bilion złotych), ale trudno je pominąć w zestawieniu największych płatników. Połowa z 20 podmiotów o największym podatku naliczonym to właśnie finanse (pierwsza czwórka to banki). Równocześnie jednak dwa banki są na liście 20 podmiotów, które w 2019 r. wykazały największe straty podatkowe.

Zyski i straty firm / Dziennik Gazeta Prawna

Ci, którzy w deklaracjach podatkowych mają stratę, w kolejnych latach mogą korzystać z tarczy podatkowej. To jeden z powodów, dla których również w gronie podmiotów o miliardowych obrotach można doszukać się takich, które podatku nie płacą lub jest on niewspółmiernie mały w stosunku do wielkości przychodów.

Fakt, że zestawienie Ministerstwa Finansów powstaje na bazie danych podatkowych, ma jeszcze jedną konsekwencję: na ogół dotyczy danych jednostkowych (jeśli w grupie kapitałowej jest producent i osobny dystrybutor, to może pojawić się jeden i drugi podmiot), ale resort osobno przedstawia dane dla podatkowych grup kapitałowych (PGK). Te funkcjonują przez kilka lat i później mogą zmienić skład – co przekłada się na poziom wykazywanych przychodów. ©℗

Źródło nieznane