W IV kw. ub.r. PKB był o 2,4 proc. mniejszy niż w poprzednich trzech miesiącach. Wtedy o „technicznej recesji” nie było jeszcze mowy, bo III kwartał był z kolei lepszy niż II kwartał (o 1 proc.).

Bank nie zmienił prognozy PKB na cały 2023 r.

Reklama

– W bazowym scenariuszu zakładamy spadek PKB również w III kwartale, choć to bardziej z uwagi na efekt bazy – mówi Bujak. I dodaje: – Jesteśmy bardziej ostrożni niż inni analitycy. Naszym zdaniem pogorszenie koniunktury będzie trwało do III kwartału.

Bank nie zmienił prognozy PKB na cały 2023 r. Spodziewa się symbolicznego wzrostu o 0,1 proc.

Jeden z powodów słabych wyników gospodarki to niska dynamika konsumpcji, która według PKO BP utrzyma się do jesieni. Duża część rynku ocenia, że dołek pod tym względem mieliśmy w końcówce ub.r. Analitycy największego krajowego banku sądzą inaczej. – I kwartał tego roku to moment największego spadku realnych dochodów – uzasadnia Marta Petka-Zagajewskia, ekonomistka PKO.

– W 2022 r. istotnym czynnikiem był bardzo silny napływ uchodźców. Nowego napływu już nie ma. Teraz zastanawiamy się raczej, na ile będziemy obserwować odpływ za granicę – wskazuje Petka-Zagajewska. Jej zdaniem w najbliższych kwartałach możemy zobaczyć spadki konsumpcji o 3-4 proc. w skali roku.

W perspektywie średnioterminowej pozostajemy nastawieni optymistycznie

– Na korzyść konsumpcji mogą przemawiać zwroty PIT. Ale trzeba pamiętać, że to się rozłoży pomiędzy dwa kwartały. Ponadto efekt będzie się kumulował wśród zamożniejszej części gospodarstw domowych, więc przełoży się na oszczędności lub dalsze nadpłaty kredytów – podkreśla Petka-Zagajewska.

PKO BP oczekuje, że w całym 2023 r. odnotujemy spadek konsumpcji o 2,3 proc. Gorszy wynik zanotowaliśmy jedynie w pandemicznym 2020 r.

- W perspektywie średnioterminowej pozostajemy nastawieni optymistycznie – mówi Piotr Bujak. Jego zdaniem w kolejnych dwóch latach PKB może rosnąć w tempie ok. 4 proc. Powody? Konkurencyjność kosztowa i napływ kapitału zagranicznego zagranicznych będą wspierać inwestycje. PKO BP spodziewa się w tym i w przyszłym roku wzrostu inwestycji publicznych. Nakłady w sektorze prywatnym będą stymulowane transformacją energetyczną i automatyzacją. Konsumpcji pomożez kolei spodziewane ograniczenie inflacji poprawiające realne dochody i nastroje gospodarstw domowych.