Masowa turystyka zagrożeniem dla lokalnych społeczności. Mieszkańcy (nie tylko) Barcelony mówią „dość”

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 lipca 2024, 18:48
Barcelona turyści turystyka urlop wakacje zwiedzanie
Barcelona nie chce aż tylu turystów/ShutterStock
Holenderski Amsterdam, hiszpańska Barcelona, włoska Wenecja – są takie miejsca w Europie, które przyciągają masowych turystów niczym magnes. Żyliśmy wiele lat w przekonaniu, że mają ogromne szczęście, będąc tak licznie odwiedzane – w końcu turystyka to zastrzyk finansowy dla lokalnych biznesów i ważny filar dla gospodarki. A jednak, byliśmy w błędzie.

Mieszkańcy Wenecji, Barcelony czy Amsterdamu  zaczynają się nie tylko niecierpliwić, ale wręcz głośno oburzać na zanieczyszczających przestrzeń na wiele różnych sposobów, bezmyślnych turystów. O skali problemu dla CNBC pisze Monica Pitrelli.

Wenecja skutecznie protestuje

Obecnie jesteśmy świadkami protestów przeciwko masowej turystyce w Hiszpanii. Jak przekonuje Peter Debrine z UNESCO, będą się one zaostrzać i rozszerzać, jeśli władze nie zaczną przeciwdziałać negatywnemu jej wpływowi na życie społeczności lokalnych. Jako przykład dobrej praktyki Debrine wymienił zakaz przypływania do Wenecji dużych statków wycieczkowych, który wszedł w życie w 2021 roku. Udało się to dopiero, kiedy mieszkańcy i mieszkanki dosłownie wyszli na ulice, żeby protestować przeciwko chaosowi wprowadzanemu przez masowy ruch turystyczny. 

Obecnie wycieczkowce cumują w pewnym oddaleniu od Wenecji, co, jak pisze Pitrelli, pozwala zachować miastu integralność strukturalną i środowiskową. Ponadto Wenecja wprowadziła podatek turystyczny, który wynosi 5 euro dziennie. Wszystko to jednak nie zahamowało nalotu żądnych wrażeń turystów – spodziewane jest, że w tym roku na statkach wycieczkowych dotrze ich do miasta 540 000. Jednak nie tylko Wenecja mierzy się ze swoją ogromną popularnością na całym świecie. 

Chcesz tylko ćpać? To nie w Amsterdamie

Zgodnie z badaniami przeprowadzanymi na zlecenie włodarzy, z roku na rok maleje liczba mieszkańców Barcelony, którzy twierdzą, że obecność turystów przynosi miastu więcej pożytku niż szkody. Ekspert z UNESCO mówi, że to dlatego, iż masowa turystyka przekroczyła tutaj pewien krytyczny poziom. Jak dodaje, strategią, którą w takich przypadkach przyjmują miasta, jest wspieranie turystyki jakościowej zamiast ilościowej, czyli, mówiąc krótko, otwieranie się na gości z zasobnymi portfelami, a zamykanie na tych nieco biedniejszych.

Drogą tą poszedł holenderski Amsterdam, który od 2023 roku prowadzi oficjalną kampanię, skierowaną w szczególności do młodych mężczyzn narodowości brytyjskiej, której przekaz brzmi: „jeśli przyjeżdżasz tu ćpać albo pić, to… nie przyjeżdżaj”. Ponadto zaostrzył przepisy wobec autokarów, sklepów dla turystów, krótkoterminowego najmu i nowych hoteli. Jak przekonuje Debrine, taka strategia pomaga się uporać m.in. z problemem zaśmiecania miast przez niedbających o porządek, masowych turystów. Od czasów pandemii COVID-19 ten model turystyki jest coraz chętniej wspierany przez miasta.

Barcelona żąda dewzrostu

Barcelońscy aktywiści miejscy wzywają władze miasta do promowania turystyki dewzrostu (ang. degrowth). Chodzi w niej mniej więcej o to samo, o co w turystyce jakościowej – o rzucaniu drobnych przeszkód pod nogi turystów, które odsieją najbardziej problematycznych z nich. Są to przede wszystkim wyższe podatki nakładane na podróżujących, limity dla statków wycieczkowych i obostrzenia dla najmu krótkoterminowego.

Wśród proponowanych rozwiązań są też takie, które wychodzą naprzeciw tych turystów, którym naprawdę zależy na poznawaniu dziedzictwa kulturowego jakiegoś kraju. Jak mówi Debrine, niedaleko Barcelony położona jest piękna i atrakcyjna kulturalnie Tarragona. Przekierowanie do niej części ruchu turystycznego pomogłoby jej gospodarczo i odciążyło uginającą się pod własną sławą Barcelonę. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj