Forsal logo

Rządy prawa to osiągnięcie zachodniej cywilizacji. Ich brak ma dramatyczne konsekwencje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 listopada 2020, 06:21
Niektórym się wydaje, że praworządność to najwyżej kluczyk otwierający unijną skarbonkę z pieniędzmi. Ale to znacznie więcej: to przynależność do cywilizacji, w której wolność jednostki stoi wyżej niż widzimisię rządu

Pierwsze skojarzenie, gdy słyszycie o „rządach prawa”? Spór PiS kontra Bruksela?

Moje to wybuch w bejruckim porcie 4 sierpnia tego roku. Z mocą 7 proc. bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę eksplodował skład saletry amonowej, zabijając 204 osoby, raniąc ponad 7,5 tys. i pozbawiając dachu nad głową kolejne 300 tys. Trudno zapomnieć obrazy, które obiegły wtedy social media: gruzy, ciała, pył. Jedna z teorii mówi, że przyczyną bezpośrednią wybuchu było zaprószenie ognia przy spawaniu drzwi w magazynie. Ale przyczyną pierwotną, tą najważniejszą, były właśnie rządy prawa, a dokładniej ich brak. W latach 2014–2017 służby celne sześciokrotnie alarmowały odpowiedzialnych za nadzór portu urzędników, że składowany tam ładunek saletry stanowi poważne niebezpieczeństwo. Za każdym razem były ignorowane. Liban od lat przeżerają korupcja i bezprawie, które przekładają się na słabe instytucje i złe zarządzanie. Cóż mogły obchodzić bezkarnych urzędników wątpliwości szeregowego celnika?

Jak widać, pojęcie braku rządów prawa może brzmieć abstrakcyjnie, ma jednak konkretne i bolesne konsekwencje. To przez takie właśnie okulary trzeba patrzeć na spór, który nasz rząd toczy z Brukselą o uzależnienie wypłaty unijnych pieniędzy na odbudowę gospodarki po pandemii od przestrzegania praworządności. Może się wydawać, że z punktu widzenia interesu Polski (Uwaga! Nie jest on tożsamy z interesem PiS!) gra toczy się wyłącznie o dostęp do eurofunduszy, ale to nieprawda. Stawką jest dostęp do kręgu cywilizacyjnego, w którym to jednostka jest podmiotem, a państwo jej służy – a nie odwrotnie. Kręgu gwarantującego rozwój.

Xi Jinping i kamieni kupa

Właśnie w odkryciu, że jednostka ma „wewnętrzną wartość”, że w relacjach z władzą jest podmiotem, a nie przedmiotem, że rząd nie może nią pomiatać, dopatruje się źródła potęgi zachodniej cywilizacji kanadyjski myśliciel Jordan Peterson. – Jakże długo nam zajęło dojście do tego wniosku, że każdy, nawet ty, bezużyteczny i bezsilny, ze wszystkimi swoimi wadami jesteś czegoś wart! Nie powinniśmy porzucać tego podejścia dla jakiegoś głupawego kolektywizmu – przekonywał z charakterystyczną sobie swadą na jednym z wykładów. Peterson nie jest w tych przekonaniach oryginalny. Cała armia myślicieli przed nim wskazywała, że zachodni indywidualizm – mimo wszystkich swych ułomności – ma tę zaletę, że sprzyja długofalowemu rozwojowi. Nie jest więc prawdą to, co pisał bolszewizujący poeta Władimir Majakowski w wierszu o Leninie: „Jednostka! Co komu po niej?! Jednostki głosik cieńszy od pisku”. Nie, jednostka to potęga. Dzięki niej – a nie dzięki partii czy narodowi – mamy toaletę w każdym domu, potężne komputery w malutkich telefonach, bezpieczne auta i mieliśmy – do pandemii – tanie latanie. Dzięki jednostce, często oczywiście współdziałającej z innymi, mamy cokolwiek wartościowego.

A rządy prawa? To nieodłącznie związane z jednostką osiągnięcie cywilizacyjne, parasol chroniący ją przed zakusami władzy.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtom mógłby zatrzymać zmiany klimatyczne. Dlaczego jest sabotowany od lat 70. XX wieku? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj