Przypominając, że w opinii brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph” wojna energetyczna Kremla prowadzi Europę do socjalizmu, „De Volkskrant” wyraża pogląd, że jest to ostre stwierdzenie, jednak przyznaje, iż rosyjska agresja prowadzi do bezprecedensowej interwencji europejskich rządów w wolny rynek.

Dziennik przypomina, iż w ubiegłym tygodniu Holandia wprowadziła limit cen gazu dla gospodarstw domowych, a Niemcy znacjonalizowały importera gazu koncern Uniper.

Reklama

„Europejscy ministrowie energetyki prawdopodobnie zdecydują się w piątek na opodatkowanie zysków przedsiębiorstw energetycznych i rozdzielenie ich między obywateli i firmy” – wskazuje „De Volkskrant”.

Gazeta odnotowuje, że europejska lewica często traktuje Unię Europejską jako wehikuł liberalizmu, „związek przedsiębiorców i bankierów, a nie zwykłych obywateli”. „To już koniec, nawet w Brukseli rozkwit sił rynkowych dobiegł końca” – ocenia „De Volkskrant”.

„Europa od dawna polegała na dostawach tanich produktów m.in. rosyjskiego gazu. Względy strategiczne nie odgrywały prawie żadnej roli. Nawet po aneksji Krymu w 2014 r. UE nadal finansowała skarbiec wojenny Putina” – czytamy w holenderskim dzienniku.

Po tym gdy Rosja rozpoczęła wojnę ekonomiczną z Europą, państwa UE zostały zmuszone do interwencji na rynku nie tylko z powodu konieczności zabezpieczenia dostaw energii, ale także w celu zapobieżenia buntowi mieszkańców - ocenia „De Volkskrant”.

„Od czasu kryzysu finansowego z 2008 r. neoliberalizm znacznie podupadł, jednak wojna na Ukrainie ostatecznie kładzie kres długoletniej dominacji rynku” – skonstatowała gazeta.

Teraz tworzą się nowe relacje między rynkiem i państwem, albowiem w nieprzyjaznym świecie Europa musi wzmocnić swoją obronę oraz zapewnić dostęp do energii i surowców, co - zdaniem „De Volkskrant” - wymaga innej roli UE, skupionej mniej na rynku, a bardziej na geopolityce.

Dziennik zastanawia się, czy Unia Europejska jest gotowa do takiego zwrotu.

Z Amsterdamu Andrzej Pawluszek (PAP)