Szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewniła w piątek, że nie ma rozmów na temat ograniczenia wydatków na świadczenia społeczne w związku z objęciem Polski przez KE procedurą nadmiernego deficytu. "Nie można zaczynać cięć od podstawowych potrzeb Polek i Polaków – podkreśliła.

Nie będzie zgodnego z prawem strzelania do ludzi, usiłujących przekroczyć granicę

Szefowa MRPiPS w rozmowie w Polsat News była pytana m.in. o dyskusję na lewicy dotyczącą przyszłości tego ugrupowania w koalicji rządzącej. Podkreśliła, że skupia się na pracy w rządzie, która – jak przyznała – bywa trudna, ale "najważniejsze jest to, kiedy jest skuteczna".

Reklama

"Dziś dużo uwagi poświęca się ustawie o siłach zbrojnych, w tym umożliwieniu wzmocnienia czy to funkcjonariuszy Straży Granicznej, czy policji, czy nawet wojska, które ochroną granicy się zajmuje. Potrzebna jest z jednej strony regulacja, ale w tej pierwotnej wersji ona szła zdecydowanie za daleko. I to właśnie na etapie rządowym udało się Lewicy na posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Ministrów wykreślić ten najbardziej kontrowersyjny artykuł, który po prostu pozwalałby strzelać do ludzi, którzy próbują przejść przez granicę" – zaznaczyła Dziemianowicz-Bąk. Dodała, że Lewica nie kwestionuje wzmocnienia Straży Granicznej, ale "gdyby Lewicy nie było w rządzie, to moglibyśmy co najwyżej z ław sejmowych zgłaszać nasze stanowisko".

Zapytana o wykreślenie – m.in. głosami posłów KO – prawa pracy z ustawy o ochronie sygnalistów, stwierdziła, że "rzeczywiście to sytuacja dosyć kuriozalna". Przypomniała, że prawo pracy były uwzględnione w projekcie przyjętym wcześniej przez Radę Ministrów. "Mam dobrą wiadomość, bo jesteśmy po pierwszych konsultacjach z konstytucjonalistami, którzy zwrócili uwagę na to, że (...) konstytucja w pewnym zakresie, nie tak kompleksowym jak Kodeks pracy, ale chroni także prawa pracownicze – prawo do odpoczynku, prawo do higienicznych i bezpiecznych warunków pracy, prawo do godnego wynagrodzenia. To wszystko można wyprowadzić z konstytucji, więc w pewnym sensie spodziewam się, że nowy główny inspektor pracy także będzie stosował taką wykładnie tej ustawy" – powiedziała Dziemianowicz-Bąk.

"Nikt do tej pory nie zgłosił się do mnie z żadnym roszczeniem, że mamy coś obciąć"

Odnosząc się do pomysłu obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, zaznaczyła, że w pierwszej kolejności należy zadbać o dofinansowanie ochrony zdrowia. Zapowiedziała jednocześnie, że rozmowa z ministrem finansów Andrzejem Domańskim w sprawie zmian w składce zdrowotnej odbędzie się jeszcze przed wakacjami.

Szefowa MRPiPS pytana, czy objęcie Polski przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu nie wpłynie np. na wypłaty 13. i 14. emerytury, odparła, że nie słyszała o "żadnych takich groźbach". "Nic takiego nie leży na stole, nikt o tym nie rozmawia. (...) Lewica stoi na stanowisku, że nie można zaciskać pasa na najchudszych brzuchach. Nie można zaczynać żadnych cięć, żadnych ograniczeń od podstawowych potrzeb Polek i Polaków" – podkreśliła.

"Jako ministra rodziny, pracy i polityki społecznej uspokajam – nikt do tej pory nie zgłosił się do mnie z żadnym roszczeniem, że mamy coś obciąć, przyciąć, zabrać, ograniczyć. Była deklaracja, że nic co dane, nie zostanie odebrane" – dodała Dziemianowicz-Bąk.

Pytana, kiedy można się spodziewać projektu w sprawie oskładkowania umów o dzieło, zaznaczyła, że najpierw regulacja ta będzie przedmiotem dyskusji na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów. Powiedziała, że wejście w życie ustawy "musi być tak długie, żeby przedsiębiorcy i pracownicy zdążyli się do tych zmian przygotować". "Pół roku brzmi odpowiedzialnie" – stwierdziła szefowa MRPiPS.

Autorka: Karolina Kropiwiec