A może odpuśćmy sobie inflację? Wzrost cen staje się mniej ważny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 września 2020, 07:45
Warszawa Złote Tarasy zakupy galeria
<p>Warszawa Złote Tarasy zakupy galeria</p>/Shutterstock
Dla amerykańskich speców od polityki pieniężnej rynek pracy zawsze był ważny, ale nie ważniejszy od tempa wzrostu cen. Teraz to się zmienia. Czy będzie to sygnał dla innych banków centralnych, by zrewidować swoje cele?

Amerykańska Rezerwa Federalna powinna dążyć do pełnego zatrudnienia, przy czym inflacja nie może wykraczać poza 2 proc. Tak było jeszcze do niedawna, aż kilka dni temu Jerome Powell, szef Fed, przedstawił nowe podejście. Teraz rynek pracy wysuwa się na pierwszy plan, dwuprocentowy cel inflacyjny trzeba traktować jako średnie tempo wzrostu cen w dłuższym czasie, zaś Rezerwa Federalna będzie mogła zignorować przejściowy skok inflacji ponad tę wartość (czytaj: nie podniesie stóp procentowych).

W ten sposób Powell dał do zrozumienia, że bardziej wierzy w dobroczynne skutki poprawy sytuacji na rynku pracy niż w to, że mniejsze bezrobocie wywoła presję inflacyjną. Ma zresztą na to dowody w postaci danych z ostatnich lat. Zwiększanie zatrudnienia ma dużo zalet, nie tylko ekonomicznych (wzrost gospodarczy), ale też społecznych (zmniejszanie różnic majątkowych czy nawet rasowych, bo w ostatnich latach poziom bezrobocia białych i kolorowych obywateli USA zaczął się do siebie zbliżać; zwykle ci drudzy byli bardziej poszkodowani).

Co po wielkiej stabilizacji

Zmiany w polityce Fed nakreślone przez Powella nie są bezpośrednim skutkiem kryzysu pandemicznego. To raczej odpowiedź na to, w jakiej sytuacji znalazł się świat po Great Moderation, co na polski tłumaczone jest jako wielkie umiarkowanie, wielka normalizacja lub – co jest najbardziej trafne, biorąc pod uwagę, o czym mowa – wielka stabilizacja. Chodzi o kilkudziesięcioletni okres wzrostu gospodarczego, jaki trwał w gospodarce światowej. Jego początek różnie jest datowany dla poszczególnych krajów, w USA uważa się, że nastąpił w połowie lat 80. XX w., w Wielkiej Brytanii – w latach 90. Za to u wszystkich skończył się w tym samym czasie, czyli w 2007 r., gdy wybuchł globalny kryzys finansowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj