Lipiec był trzecim kolejnym miesiącem ze wzrostem gospodarczym, choć był on nieco niższy od czerwcowego, który wynosił 8,7 proc. Te wzrosty są jednak odrabianiem wcześniejszych spadków, z marca, a zwłaszcza z kwietnia, gdy PKB skurczył się o rekordowe 20,0 proc.

Oba tamte spadki zaważyły na danych kwartalnych, w wyniku czego Wielka Brytania po raz pierwszy od 2009 r. znalazła się w recesji. Jednak obecna recesja jest znacznie głębsza od poprzedniej. Łącznie w dwóch pierwszych kwartałach br. PKB spadł o 22,1 proc., podczas gdy w ciągu pięciu kwartałów recesji z lat 2008-09 - o nieco ponad 6 proc.

"Choć brytyjska gospodarka stale podążała w kierunku ożywienia gospodarczego, musi jeszcze nadrobić prawie połowę PKB utraconego od początku pandemii" - skomentował opublikowane w piątek dane Darren Morgan, dyrektor działu statystyk gospodarczych w ONS.

Jak wskazał, w lipcu szczególnie duże wzrosty zanotowały takie branże jak gastronomia, hotelarstwo, sprzedaż samochodów, fryzjerzy. Poprawę odnotowano także we wszystkich obszarach produkcji przemysłowej i w budownictwie, choć obie te gałęzie gospodarki wciąż są poniżej poziomu sprzed początku epidemii.

Reklama

Ekonomiści spodziewają się, że także w danych za sierpień nastąpi spory wzrost, m.in. dzięki wyraźnie większym obrotom w sektorze gastronomicznym, które były efektem rządowej akcji dofinansowywania zniżek na jedzenie poza domem. Tym niemniej spodziewają się, że cały rok 2020 brytyjska gospodarka zakończy na minusie.

"Choć dzisiejsze dane przyjmujemy z zadowoleniem, wiem, że wiele osób słusznie martwi się nadchodzącymi miesiącami albo już odczuło, że sytuacja wpłynęła na ich pracę i dochody. Dlatego właśnie wspieranie zatrudnienia jest naszym najważniejszym priorytetem i dlatego nakreśliliśmy kompleksowy plan na rzecz zatrudnienia, który ma zapewnić, że nikt nie będzie pozostawiony bez nadziei i możliwości" - oświadczył minister finansów Rishi Sunak.