O czym będziemy rozmawiać? O oświacie?

O szkole.

To może bym usiadła w wygodnym fotelu? Żeby rozmawiać, potrzebuję wygodnego miejsca do siedzenia.

Lata 2007–2011.

Byłam ministrem edukacji.

Fotel ministra był wygodnym miejscem do siedzenia?

Przede wszystkim było to ciekawe wyzwanie. Wie pani, cała moja zawodowa droga jest związana z edukacją.

Pytałam o ministerstwo.

Byłam najdłużej urzędującym ministrem edukacji w trzydziestoletniej historii wolnej Polski. Pełne cztery lata. Kiedy zaczynałam pracę, to nie myślałam, że wytrwam tak długo.

Chciała być pani szefową resortu w drugiej kadencji rządu Donalda Tuska.

Pracę w rządzie zawsze zaczyna się z myślą, że może się niedługo skończyć. Ale oczywiście – chciałoby się mieć jak najdłuższą perspektywę.

Po wyborach w 2011 r. premier Tusk nie powołał pani ponownie na stanowisko szefowej resortu edukacji.

To była jego decyzja. Wcześniej, kiedy jeszcze byłam ministrem, zaproponował mi kandydowanie do Sejmu. Zostałam posłanką.

A w MEN zastąpiła panią Joanna Kluzik-Rostkowska.

Najpierw moja wiceminister Krystyna Szumilas, która na ministerialnym stanowisku wytrwała dwa lata, dopiero potem przyszła Joanna. A ja próbowałam w Sejmie robić różne pożyteczne rzeczy, ale szybko zrozumiałam, że to nie jest miejsce dla mnie.

Przecież rządziła pani partia.

Nie zapisałam się do PO, byłam tylko w klubie parlamentarnym. Ale prawo tworzy się w rządzie, a w parlamencie albo się uczestniczy w teatrze popierającym gabinet, albo w teatrze przeciwników. Można tu poprawić jakieś sformułowanie w projekcie ustawy czy wziąć udział w dyskusji – ale to wszystko. Dużo pracy włożyłam w stworzenie zespołu, który miał wypracować rozwiązania dla osób z poważnymi niepełnosprawnościami, zależnych od pomocy innych...

Cały wywiad z Katarzyną Hall przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP