Z Michałem Kamińskim rozmawia Magdalena Rigamonti

I dalej nikt pana nie słucha.

Lata mijają, a pani swoje. Przed chwilą dostałem wyniki wyborów prezydenckich z mojego okręgu wyborczego. Z czterech podwarszawskich powiatów, z obwarzanka. W każdym z tym powiatów w wyborach do Senatu wypadłem lepiej w konfrontacji z Konstantym Radziwiłłem niż Rafał Trzaskowski w rywalizacji z Andrzejem Dudą.

Znowu to pana ego. To znaczy, że to pan powinien być kandydatem opozycji na prezydenta?

Przecież nie o tym mówię. Wybory parlamentarne z 2019 r. są tylko dowodem na to, że umiem prowadzić kampanię wyborczą.

Reklama

A Trzaskowski nie umie? To pan chce powiedzieć?

Nie o samego Trzaskowskiego mi chodzi. Ale popełniono błędy w tej kampanii. I należy je wytykać, a także mówić, którzy opozycyjni politycy mogli poprzeć go bardziej, a tego nie zrobili. Zastanawiać się, kto do kogo zadzwonił, a kto nie. Kiedy startowałem do Senatu, to nie miałem problemu z tym, by prosić różnych ludzi o wsparcie. Poprosiłem i Leszka Balcerowicza, i Aleksandra Kwaśniewskiego. Zgodzili się, bo ich o to pokornie poprosiłem. A jeśli ja się dowiaduję, że ktoś, kto się ubiega o prezydenturę, w drugiej turze wyborów ma problem z tym, by skontaktować się z niedawnymi konkurentami, to o czym to świadczy?

Do kogo Trzaskowski nie zadzwonił?

Ludzie ze sztabu tłumaczyli, że nie było czasu na telefon do Roberta Biedronia.

Bo warszawska duma im nie pozwalała?

Nie wiem, zostawmy to.

Nie zostawiajmy, bo to ważne.

OK. W tym tkwi istota problemu, ale nie Trzaskowskiego, nawet nie PO, tylko całej opozycji.

Duma?

Elitarność, warszawskość, przekonanie, że rządzenie nam się należy. Jeżeli opozycja nie odejdzie od myślenia, że PiS jest wybrykiem historii, który przydarzył się w normalnych dziejach naszego kraju, którym w zasadzie powinniśmy rządzić, to nic nie wyjdzie z jej starań. Przecież tu, po stronie opozycji, większość o PiS myśli, że to barbarzyńcy, którzy nam trochę zburzyli świat, ale już za chwileczkę, za momencik wszystko wróci do normy. Nie wróci. Władza PiS nie jest wybrykiem, tylko wynika z woli narodu. I na ten naród można się albo obrazić, albo go zrozumieć i zacząć rozmawiać z nim jego językiem. No, ale jeśli cały czas internet opozycyjny pełny jest obrazków świni wrzucającej głos do urny...

Cały wywiad przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP