Sprawa rozwodu w Ordo Iuris dała plejadzie polskich komentatorów niezbędny zastrzyk adrenaliny. Przeważała radość, że „jak oni nam, tak my im” – skoro Oni pragną wkroczyć w nasze życie, to my teraz wkroczymy w Ich rozwody i małżeństwa - pisze w opinii Jan Wróbel.
Zgodnie z ogólną teorią wszystkiego, szczególnie dużo ucierpieli wskutek obywatelskiej fali hejtu ci ze środowiska katolickich fundamentalistów, którzy akurat chcą złagodzić kurs tego środowiska – mniej obrażać, a więcej dyskutować. Nie wiem, czy miękiszonom – uchodźcom z Ordo Iuris – będzie się jeszcze chciało wytrwać w tym postanowieniu. Koleżanki i koledzy ze środowisk demokratycznych chętnie z wami podyskutują, ale o najbardziej skutecznych sposobach zdejmowania z waszej skóry smoły i pierza.
CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: Ordo Iuris
Zobacz
|
