Zasadnicze pęknięcie. Temat Ukrainy i Rosji to lekcja tego, że zachodnie elity są omylne [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 marca 2022, 21:59
Kreml
<p>Kreml</p>/Shutterstock
Opozycja proponuje swoiste roztopienie się w Europie. Warto jednak zauważyć, że temat Ukrainy i Rosji to lekcja tego, że zachodnie elity są omylne, czasem bardzo - pisze w felietonie Piotr Zaremba.

"Teraz pozostaje oficjalnie dowiedzieć się i zapytać, czy władza PiS ustaliła z Moskwą rozbiór Ukrainy” – napisał Tomasz Lis, czołowy dziennikarz związany z opozycją. To jego twitterowe podsumowanie niedawnej wyprawy Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego oraz premierów Czech i Słowenii do Kijowa. Lis dołączył do swojego postu wypowiedź rosyjskiego ministra Siergieja Ławrowa, który twierdzi, że koncepcja misji pokojowej NATO, ogłoszona przez prezesa PiS, ma służyć okupacji zachodniej Ukrainy przez Polskę.

Ławrow, obwołany królem kłamstwa również przez „Newsweek” Lisa, staje się nagle ważnym świadkiem oskarżenia. Odniósł się do tego Marcin Rey, bloger od lat zajmujący się tematem sojuszników Rosji w Polsce, przez co uwikłał się w wojny choćby z niektórymi środowiskami endeckimi. Tym razem przyszło mu wojować z kimś innym. „(…) To, co odstawił Tomasz Lis, zakrawa na zdradę. Właśnie teraz Rosja propaguje narrację o tym, jakoby Polska miała zakusy, by skorzystać z agresji rosyjskiej i sobie urwać kawałek Ukrainy. Kiedy ma się tak ogromne zasięgi, nie wolno być rezonatorem wrzutek z Kremla!” – napisał. Rey nie oszczędza też drugiej strony: „Telewizja Jacka Kurskiego, wasala władzy PiS, myli wroga: zamiast walić w Putina, wali w Tuska Putinem”.

Bloger wychwytuje paradoks: dwa antykremlowskie do bólu odłamy opinii publicznej od wielu tygodni zajmują się wzajemnymi oskarżeniami o związki z Putinem. Nieprzypadkowo jednak Rey wyróżnia Lisa – bo on zarzuca polskim władzom grę przeciw Ukrainie wspólnie z Rosją w czasie wojny. Gołosłowność oskarżeń powinna eliminować go z grona poważnych autorów. Tym bardziej powoływanie się na Ławrowa. Bardzo przykre jest również to, że w mediach społecznościowych skłonna jest mu wierzyć spora grupa szacownych polskich inteligentów.

Są oczywiście i przeciwne przykłady, choćby konsekwentnego wroga PiS, dziennikarza „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego, który broni postępowania polskiego rządu w kwestiach ukraińskich, przez co naraża się na potężny hejt w necie. Niemniej jednak daje się wychwycić prawidłowość: to media i komentatorzy podtrzymują dziś najmocniej ogień wojny polsko-polskiej, mimo apeli o jedność w obliczu wojny. Żaden z polityków nie poszedł śladami Lisa. Co nie zmienia tego, że opozycja ma narastający kłopot.

Cały tekst w weekendowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj