14. emerytury

Reklama

Lider PiS podczas wystąpienia odniósł się m.in. do kwestii społecznych. "Wydatki na niepełnosprawnych wzrosły od momentu, kiedy zaczynaliśmy, prawie dziesięciokrotnie. Na politykę senioralną, czyli dla tych starszych, tak samo" - wskazał.

Stwierdził, że wzrosły też emerytury. "Do tego dochodzi trzynastka i czternastka" - zaznaczył.

"Ja nie mam prawa tego już w tej chwili tak obiecać na pewno, ale wydaje mi się, i póki będę mieć na to jakiś wpływ, będę do tego dążył, żeby czternastka już była stała, bo była początkowo jednorazowym świadczeniem" - mówił prezes PiS.

Kaczyński powiedział, że razem jest to podniesienie emerytur "przynajmniej o kilkanaście procent". "Tutaj też następuje pomoc i następuje postęp" - mówił.

Kaczyński zaznaczył, że osoby starsze otrzymują też pomoc w postaci lekarstw. "Trzysta kilkadziesiąt milionów opakowań lekarstw otrzymali seniorzy powyżej 75. roku życia, dzięki naszemu programowi" - podkreślił.

"Krótko mówiąc: jest pomoc, jest empatia; nie w słowach" - wskazywał.

Polityka społeczna

Nie chcemy Polski, która żyje ze świadczeń społecznych; my chcemy Polski, która pracuje, która ma z czego żyć, która jest coraz bogatsza, coraz piękniejsza - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w sobotę podczas spotkania z mieszkańcami Białegostoku.

Lider PiS podczas wystąpienia poruszył kwestię polityki społecznej. Wskazywał, że rząd PiS na politykę prospołeczną, w tym program 500 plus wydano ponad 200 mld zł. Dodał, że w bieżącym roku jest to już ponad 60 mld zł.

"Idziemy ciągle w tej polityce do przodu. Oczywiście rozsądnie, myśląc" - zaznaczył. Ocenił ponadto, że ta polityka zmienia los bardzo wielu polskich rodzin.

"My nie chcemy Polski, która żyje ze świadczeń społecznych. My chcemy Polski, która pracuje, która ma z czego żyć, która jest coraz bogatsza, coraz piękniejsza" - zaznaczył.

"W związku z tym inwestycje, inwestycje i jeszcze raz inwestycje" - podkreślił.

Kaczyński zwrócił uwagę, że bardzo wielu Polaków błędnie uważa, że jak się coś gdzieś buduje, choćby chodnik jakiś mały, to, to na pewno środki europejskie. Nie proszę państwa. Ogromna większość inwestycji w Polsce jest w tej chwili z naszych polskich środków. I te inwestycje są naprawdę ogromne" - mówił szef PiS.

Inflacja

Nie jesteśmy ludźmi, którzy kłamią. Jesteśmy gotowi przyznać, że nie wszystko się udało, ale naprawdę wiele w ciągu ostatnich 7 lat zostało zrobione dla naszej ojczyzny i Polaków - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mieszkańcami i działaczami w sobotę w Białymstoku.

Kaczyński w swoim wystąpieniu odniósł się m.in do kwestii rosnącej inflacji. Jak ocenił "jakaś część tej inflacji to są działania Unii Europejskiej, które, same przez się, podwyższają ceny energii - a to się oczywiście przekłada na inne ceny". "Po drugie - Covid i nasza wielka kampania pomocy - 200 mld zł; to uratowało naprawdę ogromną liczbę zakładów i miejsc pracy, ale musiało też mieć za skutek pewną - niewielką ale jednak - inflację" - dodał.

"No i wreszcie przyczyn główna - to jest +putinflacja+. To jest wynik wojny, i jeżeli ktoś by chciał twierdzić, że jest inaczej, to niech się rozejrzy wokół Polski - gdzie inflacji nie ma? Wokół Polski zazwyczaj jest wyższa niż w Polsce" - ocenił prezes PiS.

Jak dodał, "nasi przeciwnicy nieustannie posługują się oszustwem, oszustwem niebywale wręcz bezczelnym". "Ale dlatego potrzebna jest ta wielka akcja rozmowy z Polakami, potrzebne są te setki i tysiące spotkań, które chcemy odbyć, bo Polacy muszą usłyszeć prawdę, co naprawdę w ciągu ostatnich lat wydarzyło się w naszym kraju, a wydarzyło się naprawdę wiele" - mówił.

"Chociaż nie wszystko się udało - my nie jesteśmy ludźmi, którzy kłamią. My jesteśmy gotowi się przyznać do tego, co nie zostało zrobione, do naszego jakiegoś niedostatku czy błędu. Ale naprawdę wiele dla naszej ojczyzny i Polaków zostało zrobione i to w wielu dziedzinach" - stwierdził.

Jak ocenił Kaczyński, w tym celu należało "przełamać imposybilizm". "Imposybilizm tamtej władzy opierał się na stwierdzeniu, że nie ma pieniędzy, nie ma i nie będzie" - ciągnął. "Otóż pieniądze były, były przez cały czas. Można było po nie sięgnąć 10, 12 lat temu. Tylko to były pieniądze, które po prostu rozkradano, przede wszystkim poprzez przestępstwa podatkowe. Myśmy zwiększyli dochody - w ciągu tych niespełna siedmiu lat - łącznie o ok. 826 mld zł" - oświadczył.

Wydatki na zdrowie

PiS dba o równomierny rozwój Polski – powiedział prezes tej partii Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Białegostoku. Zapewnił, że "już niedługo" jakość opieki zdrowotnej w Polsce nie będzie gorsza niż na Zachodzie.

"Dbamy o to, by Polska rozwijała się równomiernie, żeby były inwestycje" - mówił Kaczyński. Dodał, że Podlasie to "województwo należy do czterech, które mają więcej niż w poprzedniej perspektywie budżetowej" – dodał.

Wspominał, że pierwszy raz był w Białymstoku jako uczeń szkoły podstawowej w 1962 r., później widział miasto pracując w miejscowej filii Uniwersytetu Warszawskiego. "To była taka wielka wieś, a dzisiaj jest metropolia" – powiedział.

"Nie myślcie, że to jest zasługa - przy całym moim szacunku – pana prezydenta, to jest nasza zasługa, zasługa PiS, to jest też zasługa pana marszałka, pana premiera, naszych posłów, pana wojewody" – mówił.

Dodał, że "jest wielki problem, w Polsce, w innych krajach na świecie, problem służby zdrowia". Zaznaczył, że w ciągu siedmiu lat roczne nakłady na ochronę zdrowia wzrosły z 74 do 160 mld zł. "W porównaniu z sytuacją, która była kiedyś, postęp jest ogromny" – powiedział. Przypomniał zapowiedź podniesienia wydatków zdrowotnych do 6 proc. PKB w roku 2024 i do 7 proc. w 2026 roku.

"To jest naprawdę bardzo dobry europejski poziom. Idziemy w stronę zabezpieczenia naszemu społeczeństwu takiej ochrony zdrowia, jak jest na Zachodzie. Bo rzeczywiście, jeszcze dzisiaj można powiedzieć, że tam jest lepsza. Ale już niedługo nie będzie lepsza" – zapewnił, mówiąc o zwiększeniu liczby studentów medycyny.

Przyznał, że w kraju brakuje lekarzy, a kilkadziesiąt tysięcy wyjechało na Zachód. "Ale będą wracać, bo już dzisiaj nie przyjmują propozycji w Niemczech, bo tam się mniej płaci niż tu" – przemawiał prezes.

"Jesteśmy na drugim miejscu na świecie po Chinach"

Nie możemy dać się zdominować. Polska musi być podmiotowa, Polska musi być najważniejsza – powiedział w sobotę w Białymstoku prezes PiS Jarosław Kaczyński.

„Jeśli chodzi o szybkość rozwoju, to nie jest źle, jesteśmy na drugim miejscu na świecie po Chinach. Jest w nas duży dynamizm, zbliżamy się do 40 tys. dolarów w sile nabywczej” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w sobotę w Białymstoku.

Dodał, że celem jest dogonienie Niemiec, które są krajem znacznie bogatszym, choć obecnie różnica w zamożności między Niemcami a Polską „jest najmniejsza w historii”. Stwierdził, że do realizacji konieczne jest spełnienie kilku warunków.

„Jeden jest wewnętrzny, w Polsce trzeba budować i podtrzymywać, a także w wielu miejscach odbudowywać patriotyzm. Polacy muszą być narodem patriotycznym. Nie jest prawdą, że narody zanikają. To są bajki, które nam wmawiano, aby nas podporządkować. Nie damy się podporządkować i nasze rządy są tego gwarancją” – powiedział prezes PiS.

Innym warunkiem, na który wskazał, jest konieczność obrony przed tym, na co naciska się na Zachodzie.

„To nie są plany żadnej federacji, bo gdyby chodziło o federację, to inaczej by to wyglądało. Chodzi o centralizację władzy w Brukseli, a jeśli idzie o naszą część Europy, to w Berlinie. Nie było w historii świata dominacji, która służyła zdominowanemu, więc nie możemy dać się zdominować. Polska musi być podmiotowa, Polska musi być najważniejsza” – powiedział Kaczyński.

Oprocentowanie depozytów

Banki muszą pójść po rozum do głowy i radykalnie podnosić oprocentowania depozytów; jak nie będziemy musieli obłożyć ich zyski podatkiem - podkreślił w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS po wystąpieniu w Białymstoku odpowiadał na pytania, które na kartkach zapisali uczestnicy spotkania. Jedno z nich dotyczyło m.in. tego, czy banki nie powinny nieco zejść z zysków celem poprawy sytuacji gospodarki.

Kaczyński ocenił, że banki powinny pójść "po rozum do głowy" i podwyższyć, "ale to radykalnie", oprocentowania wkładów oszczędnościowych, depozytów. Jak zaznaczył, dziś często są na poziomie 0,1-0,3 proc.

"Nie chcę za bankierów decydować, ale to musi być solidny procent, nie na wysokości inflacji, ale żeby ludzie czuli sens w tym, że te pieniądze jednak dużo mniej stracą, jak będą w banku" - podkreślił prezes PiS. "Jak nie, no to będziemy musieli obłożyć podatkiem te zyski i koniec" - zapowiedział.

Jak dodał, sprawa ta jest przedmiotem oficjalnych rozmów premiera Mateusza Morawieckiego, a on sam, wykorzystując pozycję szefa partii, rozmawia prywatnie. "Staram się przekonać i tych z banków, i inne wielkie firmy, żeby jednak się opanowały" - powiedział Kaczyński.

Inflacja CPI w czerwcu wyniosła rok do roku 15,6 proc.

Naprawa sądów

Naprawa sądów jest naszym fundamentalnym obowiązkiem; prędzej czy później to zrobimy - zadeklarował w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Kolejnymi celami - jak dodał - jest realizacja wielkich inwestycji, takich jak Centralny Port Komunikacyjny.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w sobotę podczas spotkania z mieszkańcami Białegostoku zaznaczył, że reforma sądów jest jedną ze spraw, której rząd PiS "jeszcze nie załatwił". "Ponieważ sądy są ostatnią barykadą państwa (...), to w związku z tym, ich naprawa jest naszym fundamentalnym obowiązkiem i prędzej czy później, ale to zrobimy" - oświadczył.

Sądy - zdaniem Kaczyńskiego - są "ostatnią barykadą państwa, można powiedzieć, zamykają system państwowy". "Podejmują te ostateczne decyzje tam, gdzie jest spór, mówię także o sądach administracyjnych" - dodał. Przypomniał, że nadal obowiązuje tzw. doktryna Neumanna, według której "sądy są nasze i nikomu nic nie grozi, póki jest w PO".

Prezes PiS podkreślił, że rząd w swoich działaniach odrzucił teorię "że w gospodarce państwo nie może w gruncie rzeczy funkcjonować, interweniować, że trzeba wszystko sprywatyzować".

"Przywróciliśmy tam (...) gdzie to było potrzebne, z perspektywy interesów państwa, własność państwową, np. w bankach zmieniliśmy tę proporcję na korzyść własności polskiej i tam gdzie jest to potrzebne będziemy to robić" - zadeklarował prezes PiS.

Przypomniał też o "wielkich inwestycjach". "Największa z nich, często niedoceniana, często wyśmiewana - to Centralny Port Komunikacyjny" - powiedział. Jak ocenił, po zrealizowaniu tej inwestycji, Polska "przestanie być wreszcie państwem prowincjonalnym".

Kaczyński przytoczył "średniej wielkości" lotniska w Wiedniu i Pradze, na których na tablicach odlotów "można przeczytać nazwy miejsc, do których się leci, które są właściwie na całym świecie". "A u nas na Okęciu?" - zapytał i odpowiedział "niestety nie". "My musimy mieć to samo, po prostu Polska nie jest krajem drugo- ani trzeciorzędnym" ale "jest krajem pierwszorzędnym" - powiedział.

Przypomniał, że CPK to nie tylko inwestycja lotnicza, ale także kolejowa, która połączy "bardziej odległe części naszego kraju". "Nie trzeba będzie jeździć do Berlina, jak nam to zalecali nasi przeciwnicy" - podkreślił. "U nas będzie sprawniej i lepiej i naprawdę na cały świat - bo tego potrzebujemy" - dodał.

Kaczyński podkreślił, że tych inwestycji jest więcej, przypominając m.in przekop Mierzei Wiślanej, czy tunel w Świnoujściu.

Sojusz z USA i pomoc Ukrainie

Musimy stawiać twardo swoje interesy i wiedzieć jakie one są, bo jeżeli pomagamy, jak nikt inny Ukraińcom, to bronimy polskiego interesu - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w sobotę podczas spotkania z mieszkańcami Białegostoku.

Kaczyński podczas spotkania poruszył kwestię bezpieczeństwa. Zwracał uwagę, że Polska musi stawiać na politykę sojuszniczą, m.in. ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ - jego zdaniem - "one jedyne realnie mogą się przeciwstawić Rosji". "Mówiąc najkrócej, tylko z nimi Rosja się liczy, albo nawet się ich po prostu boi" - dodał.

Akcentował też konieczność wielkiego programu zbrojeniowego. "Ale ten program będzie po nic, jeżeli my nie będziemy mieli młodych ludzi, którzy będą gotowi walczyć za Polskę, za ojczyznę, tak jak Ukraińcy. Nie możemy być gorsi" - podkreślił.

"Tylko wtedy, jeżeli się dobrze uzbroimy, potężnie uzbroimy, jednocześnie Rosjanie będą wiedzieli, że tu też spotkają twardy opór; tylko dużo silniejszy, w sensie dużo lepszej, nowocześniejszej, liczniejszej broni. Wtedy będziemy, można powiedzieć, że będziemy mieli spokój; będziemy się tutaj spokojnie rozwijać. Wtedy możemy liczyć także na pomoc innych, czyli przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Bo jak się ktoś nie broni sam, to inni go też nie obronią" - powiedział szef PiS.

Kaczyński poruszył też temat reparacji od Niemiec. "Niektórzy krzyczą, że jak my mówimy o reparacjach z Niemiec, to do niewłaściwej szkoły żeśmy chodzili" - mówił. "Jest oczywistym, że innym płacili, to dlaczego nam mają nie płacić; co my gorsi?" - pytał retorycznie Kaczyński.

Zaznaczył, że będzie to trudna walka, ale - jak mówił - musimy też i o niej pamiętać. "Nie możemy niczego odpuszczać, nie możemy być miękcy. Nie możemy dawać innym i nie żądać nic w zamian, bo to się po prostu zawsze źle kończy" - mówił.

"Musimy stawiać twardo swoje interesy i jednocześnie wiedzieć, jakie one naprawdę są. Wiedzieć np. że jeżeli pomagamy Ukrainie, a nikt tak nie pomaga jak my, to bronimy polskiego interesu, bo w tej chwili Ukraińcy niezależnie od tego jaka nasza historia była (...), to w tej chwili także bronią naszej niepodległości" - stwierdził szef PiS.

"Nasza postawa jest nie tylko potrzebna, nie tylko odważna, ale jest także racjonalna. Po prostu racjonalnie oceniamy zagrożenia, racjonalnie oceniamy nasze interesy" - zapewnił.

Kaczyński podkreślił też, że rząd PiS nie uciekał, tylko jeździł do Kijowa i "może znów będziemy jeździć". "Premier (Mateusz) Morawiecki jak lew walczy w różnych stolicach europejskich o to, aby ta pomoc (dla Ukrainy - PAP) była" - wskazał.

"Czasy są nie łatwe, mamy wojnę, mamy ataki na granicy, bo one nie ustają, mamy niestety także możliwość powrotu epidemii. Krótko mówiąc, są trudne czasy i jedyne, co jest właściwą odpowiedzią na trudne czasy, to jest dobry rząd" - podkreślił Kaczyński.

Naprawa dróg przy granicy z Białorusią

Pomożemy samorządom w naprawie dróg przy granicy z Białorusią - zadeklarował w sobotę w Białymstoku prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak zaznaczył, w MSWiA jest odpowiedni fundusz, a w tej chwili trwają obliczenia, ile taka naprawa będzie kosztować.

Prezes PiS po wystąpieniu w Białymstoku odpowiadał na pytania, które na kartkach zapisali uczestnicy spotkania. Został zapytany m.in. o to, czy rząd wesprze samorządy znajdujące się przy granicy z Białorusią, szczególnie w zakresie modernizacji dróg rozjeżdżonych przez ciężki sprzęt w związku z presją migracyjną i działaniami służb.

"Tak, jest już nawet odpowiedni fundusz w MSW, tylko w tej chwili trwają obliczenia, ile kosztuje naprawa tego wszystkiego. Z całą pewnością pomożemy" - zadeklarował Kaczyński.

Stwierdził też, że samorządy nie mogą narzekać na PiS. "Naprawdę dostają niemało. To są naprawdę grube, bardzo grube, miliardy" - dodał.

Zakupy broni i wojsko

Po zakończeniu wielkiego programu zbrojeń będziemy państwem, które bardzo trudno zaatakować. Zakupy broni pozwolą nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo, ale także podnieść nasz status w stosunku do innych państw - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w Białymstoku.

Podczas spotkania z mieszkańcami i działaczami w sobotę w Białymstoku Kaczyński był pytany, czy planowane jest powołanie nowej dywizji wojska w woj. podlaskim.

"My chcemy rozbudować naszą armię do sześciu dywizji - ale takich pełnych, czterobrygadowych, bo teraz poza jedną są trzybrygadowe, i każda brygada 4 bataliony, nie 3, jak jest dzisiaj - więc to będzie o wiele większe zwiększenie, niż by się wydawało" - mówił lider PiS. Jak dodał, oddziały te zostaną wsparte "naprawdę potężną i precyzyjną artylerią, bo dzisiaj na froncie widać, że to jest podstawowa kwestia".

Przypomniał o zamiarze zakupu 500 wyrzutni rakietowych HIMARS. "To niezwykle groźna broń, a 500 to więcej, niż ich w ogóle do tej pory wyprodukowano - więc naprawdę ogromny zakup; drogi, ale w tej chwili nie możemy oszczędzać" - wskazał Kaczyński.

"Mamy ogromne plany i bądźcie pewni, że ta część Polski będzie odpowiednio zabezpieczona. Z pewnością po zakończeniu tego projektu będziemy państwem, na które bardzo trudno napaść; w każdym miejscu granicy będzie zdolność do obrony, i to bardzo głębokiej" - zwrócił się do mieszkańców.

Kaczyński ocenił również, że "przedtem broń kupowano w takich homeopatycznych dawkach". "Teraz my kupujemy broń, można powiedzieć w dawkach dla całej apteki" - stwierdził.

"Będą samoloty - zarówno F-35 jak i samoloty przewagi powietrznej; krótko mówiąc - wielki program zbrojeń, bo on dzisiaj jest potrzebny. To program, który nie tylko radykalnie zwiększy nasze bezpieczeństwo, ale także podwyższy nasz status, w porównaniu z innymi państwami" - ocenił. Zwrócił uwagę, że także Niemcy zapowiedziały program modernizacji i rozwoju armii. Jak ocenił, to dlatego, że "zrozumieli, że wtedy przynajmniej pod jednym, bardzo ważnym względem status Polski będzie wyższy niż Niemiec".

"Krótko mówiąc - na pewno żadna ziemia nie zostanie zapomniana, po doświadczeniu Buczy, Irpienia i innych wiemy jedno - trzeba się bronić na granicy, bo w żadnym wypadku nie można mieć gwarancji, że wszystkich się da ewakuować. My własnych obywateli nie możemy na taki los narażać i w związku z tym obrona w tej chwili - wbrew poprzedniemu założeniu z czasów PO - nie jest na Wiśle, ale granicach kraju" - oświadczył lider PiS.

Kwestia płci

Mamy elementarna wiedzę z biologii, wiemy, że płeć jest zdecydowana na poziomie chromosomów – powiedział w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński w Białymstoku.

„(…) tam jest fa frakcja, która chce z nami walczyć i nawet gdyby toczyły się ciężkie walki na granicach Polski, to oni przed wszystkim zabiegaliby o to, żeby w Polsce uznać, że każdy może sobie określić, czy jest Piotrem, czy Zosią i może to zmienić z dnia na dzień i potem jeszcze raz” – powiedział w sobotę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w Białymstoku.

Dodał, że w tej sprawie „zachowujemy zdrowy rozsądek”.

„Mamy elementarna wiedzę z biologii, wiemy że płeć jest zdecydowana na poziomie chromosomów. I że rzeczywiście zdarzają się przypadki, to jest mniej więcej promil, jeden na tysiąc, że człowiek ma jakieś zachwianie w świadomości. I takim ludziom trzeba pomóc, w skrajnych wypadkach trzeba przeprowadzić operację, ale to nie oznacza, że po tej operacji mężczyzna będzie kobietą a kobieta mężczyzną” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Dodał, że nie jest „przeciwko temu, żeby tym ludziom, których to nieszczęście spotkało, nie pomagać”.

„Ale to nie oznacza, że jeśli w innych krajach jest zachwianie tradycyjnego sposobu myślenia, to my się mamy zachwiać. Mody mijają, a naród trwa” – stwierdził prezes PiS. (PAP)

autorzy: Magdalena Jarco, Sylwia Wieczeryńska, Rafał Białkowski, Mikołaj Małecki, Adrian Kowarzyk, Agnieszka Ziemska