Na portalu dziennika "Sueddeutsche Zeitung" czytamy, że "Włochy przeżywają historyczny punkt zwrotny".

Nigdy w historii republiki, to jest od końca II wojny światowej "włoski parlament nie był tak bardzo prawicowy, jak będzie ten przyszły i nigdy w historii Unii Europejskiej duży kraj założycielski nie miał rządu o skrajnie prawicowych tendencjach. Partia Bracia Włosi (Fratelli d'Italia) wyłoniła się z neofaszystowskiego Movimento Sociale Italiano, którego korzenie sięgają faszyzmu" - dodaje portal.

Reklama

Dla 45-letniej liderki Braci Włochów Giorgii Meloni zwycięstwo wyborcze to także osobisty triumf: może być pierwszą kobietą, która zostanie szefem rządu we Włoszech - zwraca też uwagę "SZ".

"Dokładnie 100 lat po marszu Benito Mussoliniego na Rzym i przejęciu władzy w dniu 30 października 1922 roku, rządy prawdopodobnie obejmie osoba, która całą swoją karierę polityczną zbudowała w oparach różnych partii i ugrupowań postfaszystowskich" - pisze portal RND.

"Spiegel" stara się pocieszyć czytelników, pisząc w poniedziałek rano, że "są też dobre powody, by wierzyć, że sprawy nie potoczą się tak źle".

Po pierwsze, "nie wiadomo jak długo ten skład się utrzyma. We Włoszech ludzie są przyzwyczajeni do szybkich zmian (...)".

Po drugie, Meloni "wyraźnie ustawiła się przeciwko Putinowi i na korzyść Ukrainy. Chce też wdrożyć plany reform, o które prosi UE i współpracować z Komisją. Może to być związane także z tym, że nie chce ona zrezygnować z 200 mld euro z unijnego planu odbudowy".

Po trzecie, "Włochy to sprawna demokracja, w której władza jest podzielona. Oprócz rządu i parlamentu istnieje bardzo pewne siebie sądownictwo, prężne społeczeństwo obywatelskie oraz prezydent państwa, który ma dużą siłę stabilizującą Włochy".

Tak więc "jest nadzieja. Troszeczkę" - pisze "Spiegel".