Wizja dla kraju. Potężna Polska jako główny sojusznik USA?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 kwietnia 2023, 21:32
Premier Mateusz Morawiecki i Kamala Harris, wiceprezydent USA
Premier Mateusz Morawiecki i Kamala Harris, wiceprezydent USA/Getty Images
Wizja mocarstwowej Polski, która w przyszłości odgrywa rolę głównego partnera Waszyngtonu w Europie, korzystając z dobrodziejstw gospodarczej i technologicznej kooperacji z USA, jest kusząca. Pytanie, na ile realistyczna. 

Podczas swej wizyty za oceanem, nieco ponad dwa tygodnie temu, premier Mateusz Morawiecki bardzo wyraźnie artykułował marzenie o nowej pozycji Polski w wykuwającym się właśnie świecie. Czynił to zarówno w wypowiedziach, które towarzyszyły jego spotkaniu z wiceprezydent Kamalą Harris, jak i podczas wystąpienia na forum Atlantic Council. Część komentatorów zarzuciła mu od razu, że to gra obliczona na wewnętrzny użytek przedwyborczy, bo przy aktualnych nastrojach opinii publicznej, w obliczu rosyjskiej agresji i nierozstrzygniętej wciąż wojny u naszych granic, taki koncept dobrze się sprzedaje i podbija słupki. Któż nie chciałby w tych warunkach być najlepszym kumplem najpotężniejszego militarnie mocarstwa, a w dodatku witać u siebie strumienia amerykańskich inwestycji? Tym bardziej że potencjalna alternatywa wygląda marnie, bo integracja europejska kuleje, a Niemcy i Francuzi raz po raz spektakularnie strzelają sobie w stopę. A że głównych polityków opozycji dosyć łatwo skojarzyć akurat z opcją berlińsko-brukselską, to nic dziwnego, że prorządowe media ogrywają ten motyw, wzmacniając w wyborcach skojarzenie: „Zjednoczona Prawica – sojusz z Amerykanami, bezpieczeństwo i dobrobyt. Opozycja – czapkowanie unijnej biurokracji i Niemcom, uległość wobec Rosji, kłopoty”. I nic to, że rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana i zniuansowana. Na wyborczy cep taka dychotomia nadaje się doskonale. Tym bardziej że po stronie opozycyjnej zaznacza się tendencja do szukania „bata na PiS” w instytucjach unijnych. A przy okazji – do idealizowania Unii i jej głównych graczy, a w efekcie do wypierania faktów świadczących o naprawdę negatywnych tendencjach zachodzących w kluczowych państwach europejskich. I koło się zamyka, bo te „oczy szeroko zamknięte” dużej części liberalnych elit propaganda drugiej strony z łatwością przedstawia jako dowód na agenturalność, zdobywając kolejne punkty.

Zmiana się dzieje

Rzecz jednak w tym, że stawką jest nie tylko wynik najbliższych wyborów. Koniec pauzy strategicznej w naszym regionie, a nawet w skali globalnej, jest niezaprzeczalnym faktem i pora się pożegnać ze starymi paradygmatami, które przez ostatnie dekady kształtowały nasze myślenie o polityce międzynarodowej i o polskiej racji stanu. To zaś wymaga, by na opcje „amerykańską” i „europejską” umieć spojrzeć przez pryzmat wielkich trendów rozwojowych i dłuższej perspektywy czasowej, a nie bieżących interesów i sympatii partyjno-plemiennych.

To, co wielu politykom i zwolennikom obecnej opozycji nie chce przejść przez gardło (a prawdopodobnie również nie mieści się w głowie), to przede wszystkim krytyka Niemiec. I nieważne, czy to bardziej efekt intelektualnego przyzwyczajenia, czy raczej oportunizmu. Tak czy owak oznacza to lekceważenie ewidentnego faktu, że Berlin od pewnego czasu obiektywnie szkodzi długofalowym interesom integracji europejskiej oraz rozwoju gospodarczego (bo przyjął ich skrajnie egoistyczny i dysfunkcjonalny dla wielu innych państw model).

Autor jest wykładowcą Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspertem fundacji Po.Int oraz Nowej Konfederacji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj