Znowu mamy bój o Sejm, znowu obronę demokracji, znowu „terror i Białoruś”, znowu radość z upokorzenia przeciw nika, znowu smutek, kiedy czyjś ogon ucieknie przed solidnie odmierzoną dawką soli. Jeszcze nie było sędziów, którzy maszerując z PiS na manifestacjach, zapewnią prezydenta, że „będzie siedział”, oraz zadeklarują własną apolityczność, ale to się niechybnie zaraz wydarzy.
I nawet nie bardzo wiadomo, kto miałby odmienić naszą rzeczy wistość. Politycy się w Polsce nie liczą, jeżeli nie są albo Donaldem Tuskiem, albo Jarosławem Kaczyńskim. Autorytety są zgrane, a próby wylansowania nowych, które rozumieją do głębi i naprawdę, kończą się teatrem Moniki Strzępki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zobacz
|
