W dyskusjach publicznych uwielbiamy się odwoływać do skrajności, przedstawiać najczarniejsze scenariusze jako najbardziej prawdopodobne. A tylko wtedy argument z bezpieczeństwa ma rację bytu: wyłącza rozum, włącza instynkt przetrwania. W przypadku rolnictwa rysuje się go zwykle tak: niekontrolowany napływ płodów rolnych i artykułów spożywczych (czytaj: bez systemu kwot bądź ceł importowych) z Ukrainy oraz innych krajów spoza Unii Europejskiej powoduje śmierć polskiego rolnictwa. Straci ono konkurencyjność, bo podlega kosztownym regulacjom unijnym. Będzie to skrajnie ryzykowne – widzieliśmy już, że pandemia czy wojna mogą doprowadzić do przerwania łańcuchów dostaw. Ale i bez kryzysu nie będzie różowo: zagraniczni producenci żywności pozbawiają rodzimych rolników rynków zbytu.
Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.
