Magdalena Biejat (Lewica) pytana o to, czy umowa koalicyjna nie zawrze w sobie punktów, na których szczególnie zależy Lewicy – np. liberalizacji prawa aborcyjnego odpowiedziała, że wciąż jest to przedmiotem rozmów między przyszłymi koalicjantami.

"Wśród postulatów, które Lewica przedstawiła podczas negocjacji programowych, znalazły się kwestie zabezpieczenia społecznego, inwestycji w usługi publiczne oraz prawa kobiet, w tym aborcja" – powiedziała. "Cały czas staramy się przekonać naszych partnerów, by jakiś rodzaj zapisu gwarantującego większe bezpieczeństwo w kwestii aborcji znalazł się w umowie" – dodała.

Wskazała, że największy opór w tej kwestii stawia Trzecia Droga. Jak mówiła, Lewica chce wprowadzić legalną aborcję do 12 tyg. ciąży. "Wiemy, że nie ma możliwości, by wpisać taki zapis do umowy koalicyjnej, bo TD mocno oporuje, ale jesteśmy gotowi się cofnąć. Proponujemy – i tu mamy poparcie ze strony KO - by zamiast tego zapisu znalazł się zapis o dekryminalizacji, czyli o wykreśleniu pomocy przy aborcji z kodeksu karnego" – wyjaśniła.

"Opieramy się na ustawie ratunkowej, którą złożyłam zaraz po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w 2020 roku. To jest ustawa napisana w sposób bardzo konserwatywny, ale jest wyjściem do konserwatywnej części Parlamentu. Taka ustawa co prawda nie wprowadziłaby tego, czego chcemy, czyli legalnej, bezpiecznej, refundowanej aborcji dla każdej kobiety, która tego potrzebuje, ale przynajmniej spowodowałaby, że kobiety, lekarze poczuliby się bezpiecznie" – tłumaczyła Magdalena Biejat.

Reklama

Odnosząc się do przedstawionej przez Biejat propozycji, Władysław Teofil Bartoszewski (TD) ocenił, że zagłosowałby za dekryminalizacją aborcji. "Wsadzanie ludzi do więzienia za to, że pomogli komuś przerwać ciążę – niezależnie od tego, czy jest to lekarz, czy pielęgniarka – jest dla mnie niedopuszczalne" – mówił.

"Wsadzanie medyków do więzienia to rzecz nieprawdopodobna i absolutnie się z tym nie zgadzam" – oświadczył.

Autorka: Daria Al Shehabi