Mur dronów narazie leży! Bruksela o nim mówi, ale nie inwestuje.

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
15 października 2025, 08:35
Mur dronów - może być skuteczny?
Mur dronów - może być skuteczny?/Forsal.pl
Unia Europejska od miesięcy mówi o stworzeniu tzw. „muru dronowego” wzdłuż wschodniej granicy NATO, ale jak donosi Wall Street Journal, projekt wciąż nie ruszył z miejsca. Brak funduszy, rozbieżności między Wschodem a Zachodem i biurokratyczne opóźnienia sprawiają, że ambitna koncepcja może pozostać tylko na papierze.

Europa chce zbudować „mur dronów”, ale… zapomniała o pieniądzach

Według estońskiego polityka Marko Mihkelsona, przewodniczącego komisji spraw zagranicznych estońskiego parlamentu, decyzja o budowie zapory przeciwko dronom zapadła już dawno temu. Mihkelson, znany z twardego stanowiska wobec Moskwy, od miesięcy apeluje w Brukseli o konkretne działania i środki finansowe, ostrzegając, że zwłoka może kosztować Europę bezpieczeństwo. W przeszłości był również dziennikarzem i analitykiem ds. polityki zagranicznej, co nadaje jego opiniom duży ciężar w debacie publicznej. Jednak „sojusznicy nie rozumieją pilności sytuacji” – ostrzega parlamentarzysta. Dla państw bałtyckich i Finlandii to nie tylko projekt technologiczny, ale kwestia bezpieczeństwa w obliczu rosnącego napięcia z Rosją.

Drony Gierań-2
Drony Gierań-2

Co to właściwie jest „mur dronów”?

Pomysł, który zrodził się w 2024 roku, zakłada stworzenie systemu wykrywania i neutralizacji dronów wzdłuż całej wschodniej flanki NATO – od Finlandii po Polskę. Łączna długość tej linii to ponad 4000 kilometrów.

W praktyce „mur” nie ma być fizyczną barierą, lecz siecią czujników akustycznych, radarów, laserów i dronów przechwytujących. Celem jest szybkie wykrywanie i neutralizacja wrogich bezzałogowców zanim dotrą w głąb terytorium.

Jednak, jak zauważa WSJ,  projekt nie ma wspólnej koncepcji technicznej ani finansowania. Bruksela do tej pory nie przeznaczyła na niego ani euro, mimo apeli państw granicznych.

Eksperci: „Mur dronowy” to złudzenie

Nie wszyscy są zachwyceni pomysłem. Część ekspertów uważa, że idea „muru” daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Drony mogą być uruchamiane nie tylko zza granicy, ale również z terytoriów wewnętrznych – jak pokazały incydenty w Danii czy Niemczech.

„Obrona nie może kończyć się na granicy – potrzebna jest warstwowa ochrona w głębi Europy” – podkreśla duński generał Hans-Christian Mathiesen. To oznacza konieczność budowania zintegrowanych systemów reagowania, a nie jedynie „linii frontu” na mapie.

Bruksela ostrzega przed wojną – ale wciąż się waha

Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius wezwał do „przygotowań na konflikt” i rozlokowania bojowych dronów u granic z Rosją. Jego zdaniem Unia musi nauczyć się „ukraińskiej elastyczności” w produkcji i stosowaniu dronów.

Jednak w samej Europie zdania są podzielone. Wschód Europy alarmuje, Zachód UE się waha. Kraje takie jak Polska, Łotwa czy Estonia widzą w projekcie klucz do bezpieczeństwa. Tymczasem Paryż i Berlin postrzegają go raczej jako kosztowną fantazję i kolejny przejaw „syndromu linii Maginota” , kosztowny, lecz mało skuteczny pomnik strachu. Takie stanowisko podziela także francuski think tank Institut français des relations internationales (IFRI), który w swojej analizie określił koncepcję muru dronów mianem „symbolicznej, lecz mało praktycznej inicjatywy”, porównując ją właśnie do historycznej Linii Maginota – potężnej, lecz nieskutecznej zapory z czasów II wojny światowej.

„Mur dronów” – symbol strachu czy początek nowej zimnej wojny?

Zwolennicy projektu mówią o konieczności obrony przed rosyjskimi dronami „Gierań-2”, które rzekomo mogą atakować z Kaliningradu czy Białorusi. Krytycy natomiast widzą w tej inicjatywie pretekst do militaryzacji i kolejny krok w stronę nowej zimnej wojny. Dodatkowo część zachodnich oficerów i analityków wojskowych argumentuje, że bardziej efektywne byłoby inwestowanie w zdolności uderzeniowe i przewagę powietrzną przeciwko źródłom zagrożenia (czyli w infrastrukturę ofensywną zdolną do rażenia celów w głębi terytorium przeciwnika), zamiast tworzyć kosztowną i rozległą infrastrukturę stricte obronną mającą chronić cywilów UE. Z ich punktu widzenia prewencyjne zdolności odstraszające — samoloty, drony uderzeniowe i systemy uderzeniowe — mogą lepiej zniechęcić agresora, podczas gdy inwestycje w pasywną infrastrukturę obronną są postrzegane jako drogie i ograniczone w skuteczności. Przeciwnicy tej koncepcji ostrzegają jednak, że takie podejście może eskalować napięcia i zwiększać ryzyko konfrontacji, zamiast budować warstwową obronę w głębi Europy.

Jak zauważa WSJ, Europa coraz częściej powtarza hasło: „Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny.” Ale brakuje jednoznacznej odpowiedzi, po co naprawdę ten mur ma powstać – dla rzeczywistej ochrony UE, czy dla polityki?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj