Dron spadł na polską jednostkę wojskową! Żołnierze popełnili szkolny błąd

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 lutego 2026, 05:39
dron
dron/Shutterstock
Jak informuje Radio ZET, na terenie jednostki wojskowej w Przasnyszu doszło do niepokojącego incydentu. Dron nieznanego pochodzenia spadł z nieba kilkadziesiąt metrów od magazynu uzbrojenia. Żołnierze nie tylko nie zareagowali zgodnie z procedurami, ale wręcz popełnili poważny błąd, który mógł mieć poważne konsekwencje. Sprawą zajmuje się już Żandarmeria Wojskowa.

Dron nad jednostką rozpoznawczą

Bezzałogowiec zauważono w środę 28 stycznia nad 2 Ośrodkiem Radioelektronicznym w Przasnyszu. To jedna z ważniejszych jednostek zajmujących się rozpoznaniem elektronicznym w regionie północno-wschodniej Polski. Żołnierze pełniący służbę obserwowali nieznany obiekt latający, który chwilę później niespodziewanie spadł, lądując około 70 metrów od składu broni. Zamiast zabezpieczyć teren i unieruchomić drona, jak przewiduje procedura, żołnierze... wnieśli go do budynku.

samochód żandarmerii wojskowej
samochód żandarmerii wojskowej

– To był poważny błąd. Dron mógł wciąż działać, zbierać dane albo być zdalnie aktywowany – powiedział informator Radia ZET. Zgodnie z zasadami, urządzenie powinno zostać natychmiast odizolowane – najlepiej przykryte siatką i pozostawione na miejscu do przybycia służb.

Służby ruszają do akcji. Co ujawniło dochodzenie?

Po otrzymaniu zgłoszenia około godziny 18:00, Żandarmeria Wojskowa zabezpieczyła obiekt i rozpoczęła przesłuchania świadków. Dochodzenie toczy się w związku z naruszeniem przepisów prawa lotniczego, za taki czyn grozi nawet 5 lat więzienia. Wstępna analiza wykazała, że dron nie wyrządził szkód, ale sama obecność takiego urządzenia w newralgicznym punkcie wzbudziła poważne obawy. Z ustaleń ŻW wynika, że był to najprawdopodobniej „dron-zabawka”, pozbawiony karty SIM i pamięci, co wykluczało możliwość aktywnej obserwacji czy przesyłu danych. Mimo to, dla jednostki wojskowej to sygnał alarmowy, że nawet pozornie niegroźne zdarzenia mogą obnażyć braki w procedurach.

MON uspokaja, ale niesmak pozostaje

W sprawie głos zabrał również rzecznik MON Janusz Sejmej, który potwierdził, że „dron nie miał cech urządzenia szpiegowskiego” i najpewniej był to prywatny sprzęt rekreacyjny, który zboczył z kursu. – „Nie było zagrożenia dla jednostki” – zapewnił.

Ministerstwo Obrony Narodowej
Ministerstwo Obrony Narodowej

Jednak mimo tych wyjaśnień, incydent obnażył brak przygotowania służby dyżurnej na niespodziewane sytuacje. Jak się okazuje w sytuacji istniejących zagrożeń hybrydowych i eskalujących napięć w regionie, nawet zabawkowy dron potrafi zasiać sporo niepokoju.

Źródło: Radio ZET

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj