Drony naruszyły naszą przestrzeń.

Wrzesień 2025 roku. Polską przestrzeń powietrzną narusza 21 rosyjskich dronów. W powietrze wzbijają się F-35 i zestrzeliwują kilka z nich rakietami wartymi miliony dolarów. To wydarzenie pokazało jedno: brakuje tanich i skutecznych narzędzi do walki z bezzałogowcami. Systemy obrony przeciwlotniczej takie jak Wisła czy Narew są zbyt kosztowne, by strącać nimi małe cele. To zadanie dla systemu San, specjalnie przystosowanego do neutralizacji dronów i innych niskolecących zagrożeń.

ikona lupy />
Węzły łączności dla programu Wisła. Efektory i infrastruktura tego programu jest zbyt kosztowna by walczyć nim z małymi dronami. / MON

Co potrafi San? Więcej niż tylko wykrywać

San to nie tylko radar i przycisk „fire”. To bateria wyposażona w cały arsenał efektorów: działka kalibru 30 i 35 mm, rakiety APKWS, wielolufowe karabiny WLKM, a nawet drony-kamikadze. Do tego dochodzą zaawansowane systemy zakłóceń – wszystko po to, by przeciąć łączność wrogiego operatora z jego maszyną. Warstwa rozpoznawcza opiera się na radarach, sensorach optycznych i radiowych – wszystko zintegrowane i gotowe do działania w kilka chwil.

ikona lupy />
APKWS / Wikimedia Commons / Wikipedia

Potwór z Tarnowa, Legwan z Siemianowic. Cała Polska pracuje nad Sanem

Program San to pokaz siły polskiego przemysłu obronnego. Broń i sprzęt powstają w Tarnowie, Warszawie, na Śląsku i w Wrocławiu. Karabiny WLKM – znane jako „potwory z Tarnowa” – mogą wystrzelić tysiące pocisków na minutę. Pojazdy Legwan z Siemianowic będą nosić lżejsze elementy systemu, a cięższe uzbrojenie na Jelczach. Problem? Jelcz już teraz ma opóźnienia w dostawach, więc rozważa się przeniesienie części produkcji do Sanoka lub Raciborza.

ikona lupy />
Legwan to nowy lekki pojazd rozpoznawczy Wojska Polskiego. / 20. Bartoszycka Brygada Zmechanizowana

Od Wisły po San. Jak Polska układa warstwową obronę powietrzną

Polska buduje wielowarstwową tarczę powietrzną, gdzie każda warstwa nosi nazwę rzeki. Wisła to obrona średniego zasięgu (Patrioty), Narew – krótszy zasięg, Pilica – bardzo krótki. San dołoży najniższą warstwę: walkę z dronami, które lecą nisko i atakują z zaskoczenia. Łącznie MON zamówi 18 baterii – po jednej dla każdej z czterech dywizji Wojsk Lądowych, a dwie mają chronić dywizjony Patriotów.

ikona lupy />
Przeciwlotniczy zestaw rakietowo-artyleryjski Pilica w trakcie ćwiczeń na lotnisku w Radomiu. Na zdjęciu widzimy zdwojoną armatę ZUR-23-2 Jodek z dwoma wyrzutniami pocisków Grom/Piorun. / 18 Dywizja Zmechanizowana

W ciągu dwóch lat. Szybciej nie znaczy gorzej?

Tempo realizacji projektu San jest ekspresowe. Pierwsze baterie trafią do wojska jeszcze w 2026 roku, a wszystkie dostawy mają zakończyć się w dwa lata. To bardzo ambitny plan, biorąc pod uwagę złożoność systemu. Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota podkreśla, że Polska staje się pionierem w dziedzinie systemów antydronowych. Co więcej – rząd już myśli o eksporcie San-a. Miałby to być „modelowy system” oferowany sojusznikom.

Polskie komponenty, norweska precyzja

W kontrakcie bierze udział nie tylko Polska Grupa Zbrojeniowa, ale też norweski Kongsberg. To on dostarczy zdalnie sterowane wieże z działkami 30 mm oraz amunicję. Co ciekawe, część pocisków np. przeciwlotniczych 30 mm, być może będzie wkrótce produkowana także w Polsce. To szansa na transfer technologii i rozwój lokalnego przemysłu zbrojeniowego.