64 kilometry, które spędzają sen z powiek

Przesmyk Suwalski to wąski pas ziemi na granicy Polski i Litwy. Z jednej strony rosyjski obwód kaliningradzki, z drugiej Białoruś. W razie kryzysu łatwo wyobrazić sobie próbę „przecięcia" lądowego połączenia z państwami bałtyckimi. Po aneksji Krymu w 2014 roku temat przesmyku stał się dla NATO strategicznym dylematem.



ikona lupy />
Przesmyk suwalski / shutterstock

Teren można nie tylko zająć, ale też sparaliżować ogniem artylerii, rakiet czy dronów, czyniąc go praktycznie nieprzejezdnym. W takim scenariuszu Litwa – a szerzej cały region bałtycki – zostałaby odcięta od kluczowych wzmocnień lądowych. Brzmi jak abstrakcyjna teoria, ale sprowadza się do prostej rzeczy: kto dowozi sprzęt i ludzi, kiedy liczą się godziny.

Poligon bez granic

Litwa przeznaczyła już 100 mln euro na nowy poligon o skali brygadowej w Kapčiamiestis, w sercu przesmyku. Wilno zaprasza teraz Warszawę, by rozwinąć przedsięwzięcie przez granicę i stworzyć masywny, wspólny obszar ćwiczeń. To nie będzie „jeszcze jeden teren treningowy", tylko przestrzeń, na której polskie i litewskie wojska będą mogły ćwiczyć razem, jakby granica była linią na papierze, a nie przeszkodą organizacyjną.

ikona lupy />
Litewscy żołnierze / shutterstock

The National Interest nazywa to „bezgraniczną twierdzą NATO" obsadzoną siłami Polski i Litwy. Chodzi o budowanie nawyków: wspólne procedury, wspólną logistykę i sprawdzanie, czy wąskie gardło da się szybko „poszerzyć" ruchem wojsk.

Mobilność zamiast symboli

Region od lat jest miejscem ćwiczeń sprawdzających gotowość kryzysową, a infrastruktura drogowa i kolejowa była stopniowo poprawiana. Nie wystarczy mieć sprzęt trzeba jeszcze umieć go przerzucać i łączyć siły krajów NATO tak, by działały jak jedna drużyna.

ikona lupy />
wojsko, transport, pociąg, kolej / shutterstock

Pojawia się hasło „Military Schengen", czyli możliwie bezproblemowy ruch batalionów i brygad przez granice. Przykład: polska brygada jedzie na litewski poligon w Kapčiamiestis i ćwiczy ramię w ramię z Litwinami, z wsparciem artylerii czy systemów HIMARS. Korytarz ma przestać być słabym punktem, a zacząć działać jak miejsce, gdzie NATO ćwiczy realne wzmocnienia. Cel: mniej improwizacji, więcej przewidywalności.

Wątek ukraiński wraca do gry

W tle pojawia się też Ukraina. Podczas spotkania w Wilnie 25 stycznia 2026 roku zapadła decyzja o reaktywacji brygady litewsko-polsko-ukraińskiej brygady LitPolUkr. Przed 2022 rokiem jej jednostki miały ćwiczyć razem, także z Kanadyjczykami. Dziś wątek wraca w zupełnie innej, wojennej rzeczywistości.

Nowy, transgraniczny poligon mógłby stać się „domem" dla rozwoju tej formuły i miejscem, gdzie doświadczenia z wojny w Ukrainie przełoży się na scenariusze szkoleniowe. To dodaje projektowi ciężaru: nie tylko Polska i Litwa, ale też komponent ukraiński w logice obrony regionu. I właśnie to – obok geografii – sprawia, że sprawa przestaje być lokalna.

Źródło: The National Interest