59 systemów na starcie

Od 4 lutego trwały testy całego wachlarza sprzętu: radary, urządzenia do walki radioelektronicznej, turrety strzeleckie, a nawet drony-przechwytywacze polujące na inne drony. Ponad 80% testowanego sprzętu to białoruska produkcja. Dowódca wojsk lotniczych i obrony powietrznej podkreślał, że chodzi o weryfikację rzeczywistych możliwości, nie tego, co obiecują katalogi producentów.

Scenariusz był prosty: drony atakują fala po fali – od większych „samolotowych" po zwinne quadkoptery. Obrona musi wykryć, zagłuszyć albo zestrzelić. Na koniec sprawdzano też pasywną ochronę – osłony, bariery, kamuflaż.

Co wybrali jako najskuteczniejsze?

Białoruscy wojskowi wskazali kilka kategorii sprzętu, który zdał egzamin najlepiej:

  • stacje radiolokacyjne (wykrywanie celów)
  • środki walki radioelektronicznej (zakłócanie)
  • systemy rażenia kinетycznego, w tym laserowe
  • mobilne grupy ogniowe (żołnierze z przenośnym sprzętem).

Najważniejszy wniosek: nie ma jednego cudownego rozwiązania. Skuteczna obrona to połączenie radaru, zakłóceń i broni - dopiero razem tworzą spójną tarczę.

Stare radzieckie rozwiązania obok nowoczesnych laserów

Na poligonie pojawiły się zarówno muzealne zestawy rakietowa z czasów ZSRR (np. OSA), jak i najnowsze autonomiczne wieże strzeleckie. Białorusini testowali też drony-kamikaze zaprojektowane specjalnie do przechwytywania innych dronów. To typowy obraz wielu armii postsowieckich: modernizacja idzie powoli, więc stary sprzęt dostaje nowe „oczy" (radary, kamery) i pracuje razem z nowoczesnymi systemami.

ikona lupy />
Zestaw rakietowy OSA na białoruskim poligonie. / Materiały prasowe

Rosyjski „Mołot" w akcji

Jednym z testowanych urządzeń był rosyjski system „Mołot" firmy NOVA LABS – dron-przechwytywacz w dwóch wariantach:

  • przenośny: zasięg do 2 km, cel może lecieć do 200 km/h, dron waży 3,4 kg i ma termowizyjną głowicę samonaprowadzającą.
  • stacjonarny: zasięg do 3,5 km, naprowadzanie radiokomendowe lub laserowe.
ikona lupy />
Dron-cel na białoruskim poligonie. / Materiały prasowe

Po co to wszystko?

Celem ćwiczeń nie był pokaz siły, tylko stworzenie realnego systemu obrony obiektów krytycznych przed dronami. Białoruś wyciąga wnioski i tworzy procedury: kto, kiedy i czym ma reagować na zagrożenie z powietrza.

ikona lupy />
Białoruś testowała także niewielkie wieżyczki strzeleckie. / Materiały prasowe

W epoce tanich, dostępnych dronów liczy się czas reakcji i jej koszt. Dlatego najważniejsza nie jest moc pojedynczego urządzenia, tylko to, jak sprawnie współpracują: radar przekazuje dane do WRE, WRE do grupy ogniowej, a w razie czego – pasywna osłona chroni to, czego nie udało się zestrzelić. Białoruś szykuje się na nowy rodzaj wojny, w której groźniejszy od czołgu może być dron za 500 dolarów. I robi to tuż za polską granicą.