APEX jest dużo tańszy niż pociski Hellfire i JAGM

Jesienią pisaliśmy o manewrach "Operation Flyswatter" (Operacja Łapka na muchy), które udowodniły, że śmigłowce AH-64 doskonale nadają się do zwalczania dronów. W toku ćwiczeń maszyny przechwytywały bezzałogowce, używając głównie rakiet AGM-114R2 Hellfire II i AGM-179 JAGM. Tyle tylko, że pociski te kosztują dużo więcej niż większość dronów – odpowiednio około 100 i około 200 tysięcy dolarów za sztukę.

Dlatego też poszukiwano nowego, tańszego rozwiązania. I wreszcie je znaleziono. Amerykański serwis militarny The War Zone ujawnił, że w grudniu 2025 r. na poligonie w Yumie (stan Arizona) przetestowano nowy typ 30-milimetrowej amunicji antydronowej XM1225 Aviation Proximity Explosive (APEX). Zakończyły się sukcesem.

Jak działa amunicja APEX?

Amunicję tę wystrzeliwuje działko M230 podwieszone pod nosem Apache’a. Pociski APEX są wyposażone w zapalnik zbliżeniowy – wybuchają w pobliżu celu, tworząc chmurę odłamków. A to ma kluczowe znaczenie przy zwalczaniu niewielkich, manewrujących obiektów, jakimi są drony.

Poza tym amunicja APEX może być używana przeciwko sile żywej, nieopancerzonym pojazdom czy małym jednostkom pływającym.

Tak więc nowe pociski poważnie wzmocnią zdolności bojowe Apache’a w walce z dronami. W odróżnieniu od rakiet śmigłowiec może przenosić do 1200 nabojów kalibru 30 mm. Co ważne, ich uzupełnianie w warunkach polowych jest szybkie i stosunkowo proste.

Pancerna pięść czy logistyczna pułapka? Polska wdraża Apache

Polska przechodzi od decyzji do realnego budowania komponentu śmigłowców uderzeniowych. W sierpniu 2024 r. podpisano kontrakt wart ok. 10 mld dolarów na 96 maszyn AH-64E Apache Guardian. Wybór najnowszej wersji „Echo” ma uczynić z Wojska Polskiego – po USA – jednego z największych użytkowników tych śmigłowców na świecie.

Pierwsze fabrycznie nowe egzemplarze mają trafić do baz w Inowrocławiu, Świdniku i Malborku w 2028 r. Do tego czasu wdrożono rozwiązanie pomostowe: leasing starszych AH-64D. Według stanu na luty 2026 r. w 56. Bazie Lotniczej w Inowrocławiu stacjonuje siedem z ośmiu takich maszyn. Służą do intensywnego szkolenia pilotów i personelu technicznego przed przejęciem docelowej floty.

Apache to łatwy cel. W dodatku jest drogi w eksploatacji

Sam Apache Guardian nie budzi większych wątpliwości – to jedna z najbardziej zaawansowanych platform uderzeniowych na świecie. Kontrowersje dotyczą raczej skali zamówienia i warunków, w jakich te śmigłowce miałyby operować.

Krytyczne stanowisko zajmuje m.in. Dawid Kamizela, analityk ds. uzbrojenia i bezpieczeństwa. Wskazuje on na „brak szerszej wizji” w zakresie osadzenia tak licznej floty w spójnym systemie operacyjnym. Jego zdaniem 96 śmigłowców uderzeniowych oznacza nie tylko ogromne koszty w całym cyklu życia, lecz przede wszystkim konieczność zapewnienia im odpowiednich warunków działania.

Kamizela podkreśla, że bez uzyskania przewagi w powietrzu i skutecznego tłumienia obrony przeciwlotniczej przeciwnika Apache – mimo swojej nowoczesności – pozostaje celem wrażliwym. W realiach konfliktu o wysokiej intensywności, podobnego do wojny w Ukrainie, oraz przy upowszechnieniu tanich systemów antydostępowych i dronów, efektywność kosztowa tak drogiej platformy może budzić wątpliwości.

Otwarte pozostają również pytania o zdolność kadrową i logistyczną do utrzymania niemal setki zaawansowanych maszyn.