Polski bat na Rosjan. Wojsko buduje potężną tarczę na drony i rakiety

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 lutego 2026, 09:12
Polski bat na Rosjan. Wojsko buduje potężną tarczę na drony i rakiety
Polski bat na Rosjan. Wojsko buduje potężną tarczę na drony i rakiety/PAP/EPA
Wschodnia flanka NATO wkrótce zyska narzędzie, które realnie zmieni zasady gry w monitorowaniu przestrzeni powietrznej. Wojsko Polskie formuje 37. Batalion Radiotechniczny, elitarną i ultranowoczesną jednostkę, która jako pierwsza w kraju wykorzysta system wielkich aerostatów rozpoznawczych w ramach programu "Barbara". To technologiczny skok, jakiego polska armia dotąd nie doświadczyła.

Nowy batalion zostanie wcielony w struktury 3. Wrocławskiej Brygady Radiotechnicznej i ma stać się jednym z kluczowych elementów krajowego systemu obrony powietrznej. Jego zadaniem będzie wczesne wykrywanie oraz precyzyjna identyfikacja zagrożeń na wschodniej i północno–wschodniej granicy państwa – tam, gdzie dziś koncentruje się uwaga całego NATO.

Technologia za miliard dolarów w Polsce. "Barbara" zmienia zasady gry

Sercem systemu będą aerostaty rozpoznawcze. To amerykański system produkowany przez firmę QinetiQ. Kontrakt, podpisany w maju 2024 roku, opiewa na kwotę przekraczającą miliard dolarów. To jasno pokazuje, że nie mówimy o eksperymencie, lecz o sprzęcie z najwyższej półki technologicznej.

Zgodnie z programem "Barbara" do Polski trafią cztery potężne statki powietrzne. Pierwszy ma zostać dostarczony do końca 2026 roku, trzy kolejne w trzecim kwartale 2027 roku. Pełną gotowość operacyjną system osiągnie pod koniec przyszłego roku.

Oczy nad horyzontem. Aerostaty widzą to, czego nie dostrzegają radary

Aerostaty operujące na wysokości około czterech kilometrów oferują zasięg wykrywania przekraczający 300 km. Klasyczne radary naziemne zawsze zmagają się z ograniczeniami wynikającymi z krzywizny Ziemi czy ukształtowania terenu. Nisko lecące drony, pociski manewrujące czy samoloty próbujące "przykleić się" do horyzontu radarowego potrafią wykorzystać te luki.

Im coś jest wyżej, tym więcej i dalej widzi – podkreśla gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO ds. transformacji, cytowany przez portal "Polska Zbrojna". – Aerostaty zawieszone na wysokości około 4 km umożliwiają wykrywanie celów, które dla klasycznych radarów naziemnych są niewidoczne – nisko latające drony, rakiety manewrujące czy samoloty próbujące uniknąć detekcji – dodaje.

Sieć, która nie śpi. Radiotechnika i nasłuch 24 godziny na dobę w Polsce

37. Batalion Radiotechniczny nie będzie jednak opierał się wyłącznie na aerostatach. Żołnierze otrzymają zaawansowane systemy radiotechniczne oraz pasywne stacje nasłuchowe, odporne na zakłócenia i zdolne do wychwytywania nawet subtelnych sygnałów elektronicznych. Systemy będą zintegrowane z naziemnymi stacjami, pracującymi w trybie całodobowym.

Batalion wpłynie na zdolność wykrywania obiektów – zwiększy skuteczność wykrywania i rozpoznania celu. Wynika to nie tylko z radiotechniki i radioelektroniki, lecz także z systemów nasłuchowych połączonych z naziemnymi stacjami pasywnymi, pracującymi w dzień i w nocy, zintegrowanymi w jeden system rozpoznania i wskazywania celów – wyjaśnia gen. Bieniek.

Tarcza odstraszania przy granicy. Polskie niebo będzie stale obserwowane

Wpięcie aerostatów w ogólnopolski system obrony powietrznej umożliwi operatorom błyskawiczne analizowanie danych i reagowanie w czasie rzeczywistym. System ma wykrywać nie tylko statki powietrzne – od dronów po pociski rakietowe – ale również jednostki nawodne. W dobie zagrożeń hybrydowych, sabotażu infrastruktury krytycznej i testowania reakcji państw granicznych NATO, taka zdolność ma znaczenie strategiczne.

Obecność batalionu przy wschodniej granicy to nie tylko kwestia czysto wojskowa. To również sygnał polityczny i odstraszający. Nowa jednostka ma jasno pokazać, że polska przestrzeń powietrzna znajduje się pod stałą obserwacją. – Musimy wykonać ogromny wysiłek logistyczny i technologiczny, bo cena bezpieczeństwa jest wielka – podkreśla gen. Bieniek.

Nieprzypadkowo program "Barbara" bywa określany jako inwestycja definiująca bezpieczeństwo państwa. Po podpisaniu umowy wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak–Kamysz zaznaczał, że Polska będzie drugim państwem na świecie korzystającym z tego rodzaju systemu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj